niedziela, 21 września 2014

Rozdział 8

Cała podróż będzie trwała jakieś 6 godzin. Zanudzę się na śmierć. Nie mam przy sobie nic co mogłoby zająć mnie na jakiś czas i jeszcze jadę sama. Minęły już 2 godziny, jeszcze tylko 4. Kolejny przystanek, kolejna kontrola. Nie mogę iść spać nawet na chwilę bo to niebezpieczne, nigdy nie wiadomo na kogo się trafi.
Nagle drzwi do mojego przedziału otworzyły się, stanęła w nich ładna, ciemnowłosa dziewczyna.
- Cześć jestem Monika. - przywitała się
- Hej ja Agnieszka albo Marchewa. Pomóc Ci z bagażami ?
- Jakbyś mogła.
Pomogłam dziewczynie rozłożyć torby na półki.
- A Ty gdzie tak ogólnie jedziesz? - spytałam
- Nad morze, na taki obóz, żeby pozbyć się kompleksów.
- Ooo to witam w klubie. W końcu spotkałam kogoś kto też tam jedzie.
- Naprawdę ? To super. Dowiedziałam się na dworcu, że do tego przedziału już nikt nie dojdzie. Co jeszcze mnie zdziwiło, teraz można zamknąć na kluczyk przedział jeżeli gdzieś się wychodzi, w sensie do toalety lub innego przedziału.
- A skąd mamy taki kluczyk wziąć ?
- Jak będzie kontrola biletów, czyli za chwilę.
- A to spoko. Takie pytanie. Palisz ?
- Tak i chętnie bym teraz poszła.
- Ja też ale musimy poczekać na ten kluczyk.
Posiedziałyśmy jeszcze trochę, pogadałyśmy i poznałyśmy się lepiej. Po jakiś 30 minutach było sprawdzanie biletów i dostałyśmy kluczyk. Dziwne to trochę, nigdy wcześniej nie słyszałam o czymś takim, ale no cóż wszystko jest możliwe. Wzięłyśmy fajki i poszłyśmy do toalety. Jeden papieros chwila przerwy i drugi. Mimo wszystko jeden to za mało. Spaliłyśmy i wróciłyśmy do siebie.
Zostały nam jeszcze jakieś 3 godziny podróży. Trochę nas zmuliło i postanowiłyśmy położyć się chociaż na chwilę.
Założyłam słuchawki na uszy i wsłuchałam się w piosenkę Bednarka "Cisza". Jakoś nie mogłam zasnąć. Z tego co widziałam to Monika już śpi.
Myślałam o ostatnich tygodniach. Mimo wszystko trochę się zmieniło. Nie przyjaźnimy się już z Sandrą, dowiedziałam się, że ktoś się we mnie zakochał. Jakiś obłęd. Chce żeby te wakacje minęły szybko i wszystko wróciło do normy.
Im jesteśmy bliżej tym bardziej tęsknie za przyjaciółmi i boję się tego co mnie spotka. Wiem że nic złego mi się nie przytrafi, ale zawsze jakiś strach jest. Mimo że na zewnątrz jestem twarda to w środku jestem wrażliwą osobą, którą łatwo zranić. Dlatego też postanowiłam się zmienić. Wiem że te wakacje, ten obóz nie zmieni tylko mojego wyglądu ale również mój charakter. Ludzie będą na mnie inaczej patrzeć i ja na siebie samą też. Chce stanąć przed lustrem i wiedzieć, że jestem tym kim chce być.
Mimo że jestem jeszcze młoda to marzę już o własnym gniazdku i wielkiej miłości. Może to banalne, bo każda dziewczyna w moim wieku o tym myśli, ale ja wiem że jestem na to gotowa.
Z moich rozmyślań wyrwał mnie sms. ''Wiem, że trochę szybko, ale już tęsknimy. Odezwij się jak dojedziesz. Muszę z Tobą porozmawiać. :)'' nadawcą był Seba. Trochę dziwny ten sms, ale wszystkiego dowiem się później. Nie odpisywałam nawet, bo nie ma po co. Jak dojadę i ogarnę się to zadzwonię.
Minęła godzina, jeszcze dwie. Pociąg stanął, a do naszych drzwi przedziału ktoś zapukał. Obudziłam Monikę i podeszłam otworzyć. Przede mną stał wysoki, dobrze zbudowany blondyn około 25 lat.
- Cześć jestem Paweł. - uśmiechnął się - a wy to Aga i Monia ?
- Tak. - odpowiedziałam ze zdziwieniem - ja Aga a to Monika
- Nie patrz tak na mnie - zaśmiał się - jestem jednym z waszych opiekunów z obozu
- Aaa to już wiele wyjaśnia - wtrąciła się dziewczyna
Pomogłyśmy położyć torby i usiedliśmy na swoje miejsca. Zaczęła się żywa dyskusja. Jako że chciałyśmy się jak najwięcej dowiedzieć od naszego opiekuna zawalałyśmy go pytaniami.
Dowiedziałam się, że dołączy do nas jeszcze jedna dziewczyna i razem w trójkę zamieszkamy w jednym domku. Każdego dnia będziemy miały ćwiczenia, wycieczki itp. Na końcu obozu będziemy miały inną metamorfozę. Zabiorą nas do fryzjera, na zakupy itp itd. W każdym tygodniu będziemy mieli jeden dzień wolny, w którym możemy chodzić na plażę, do miasta. Co do papierosów to możemy palić, ale nie ujawniać się za bardzo z tym. Więc nie jest tak źle. Wakacje z plusem jakby.

Po kolejnej godzinie dołączyłam do nas Michalina. Była ona grubsza od nas i to o wiele, ale za to była bardzo ładna z twarzy i miła. Poznałyśmy się na szybko, ponieważ została nam tylko godzina podróży.
W pewnym momencie pociąg się zatrzymał, a więc to tutaj. Każdy zabrał swoje rzeczy i wyszliśmy na dworzec. Paweł wykonał telefon, a my czekałyśmy na jakąś informacje.
- Za jakieś pół godziny przyjedzie następny pociąg z innymi uczestnikami, wtedy podeślą nam busa. Więc musimy zaczekać. Chodźcie pójdziemy przed dworzec na ławeczki, tam możecie sobie zapalić.
Wszystkie bez żadnego gadania zebrałyśmy się i poszłyśmy za trenerem.
- Całkiem fajny jest ten Pawełek - usłyszałam szept Moniki
- Taki przystojniaczek - odpowiedziałam
- Jeżeli mnie obgadujecie to mam nadzieję, że mówicie coś miłego - usłyszałyśmy głos Pawła
Od razu zrobiło nam się głupio i zalał nas rumieniec na policzkach. Usiedliśmy na ławeczkach i od razu każdy wyciągnął papierosy nawet opiekun, zdziwiłam się, ale nic nie powiedziałam.
- Więc opowiadajcie. Kogo zostawiłyście w waszych miasteczkach. Chłopaków ? Przyjaciół?- powiedziała Michalina
- Ja zostawiłam moich przyjaciół. Chłopaka nie mam, a rodzice chyba się cieszą, że wyjechałam. - powiedziałam jako pierwsza
- Dlaczego sądzisz, że się cieszą?
- Oj długa historia, ale w skrócie zawsze mieli mnie w dupie. Dobra ale mniejsza teraz Monia.
- Ja zostawiłam mojego chłopaka i przyjaciółkę. Moi rodzice nie żyją od 3 lat.
- Oj tak mi przykro - odpowiedziałam
Przytuliliśmy wszyscy razem dziewczynę i wróciliśmy do rozmowy.
- A ja zostawiłam tylko rodziców. - powiedziała Micha - przyjaciół nie mam tylko znajomych a chłopaka tez brak.
- Dobra koniec pogaduszek, bo widzę drugą grupę. Zbieramy się. - powiedział Paweł
Podeszli do nas 3 chłopacy. Jak się okazało jeden z nich to trener Maciej, a pozostali to uczestnicy Jarek i Karol. Załadowaliśmy się szybko do busa i ruszyliśmy. Dotarliśmy poza miasto do małej wioski. Niedaleko musiała być plaża bo doskonale było słychać szum fal.
- Chodźcie pokażę wam wasze domki - powiedział Maciej.
Zaprowadził nas do najbardziej oddalonego domku, jak się okazało naszego, który był chyba najbliżej plaży. Kawałek za naszym domkiem zaczynała się już plaża. Widok był niesamowity, już chciało się iść na plażę. Weszłyśmy do środka. Każda zajęła łóżko i szafę. Nawet nie był taki zły. Był duży, każda z nas miała swoją szafę, był stolik z krzesłami, łazienka też duża, mały taras. Coś czuję, że nie będzie, aż tak źle jak wydawało się na początku.
Postanowiłyśmy najpierw się rozpakować. To nie było takie łatwe, ale jakoś ładnie wszystko poukładałam w szafie i byłam ogarnięta. Napisałam szybko smsa do Sebastiana, że jestem już na miejscu i później zadzwonię.
- To co dziewczyny idziemy zobaczyć resztę obozu ? - spytałam
Mijając domki doszłyśmy najpierw do stołówki. Następnie znalazłyśmy basen. Całkiem niezły jak na takie miejsce. Następny był orlik. Coraz bardziej mi się tutaj podoba.
- Ej dziewczyny - usłyszałyśmy głos Pawła
Podeszłyśmy do niego.
- No co jest.?
- Za godzinę zaczynają się wszystkie badania, spotkania itd. Przyjdę po was do waszego domku, więc lepiej idźcie tam i się nie ruszajcie. A i jeszcze podajcie mi swoje numery.
Nie miałyśmy nawet czasu za dużo odpowiadać, szybko podałyśmy numery i poszłyśmy do siebie. Ledwo co trafiłyśmy.
Miałyśmy chwilę czasu, więc wyszłam na zewnątrz i zadzwoniłam do przyjaciela. Jeden sygnał, drugi, trzeci, czwarty i w końcu odebrał
[S] - Siemka opowiadaj
[A] - Jest super. Mamy dzisiaj trochę zabiegany dzień, ale miałam zadzwonić, więc dzwonię. Chciałeś mi coś powiedzieć, więc słucham.
[S] - Już dawno się zbierałem, ale teraz jak ciebie nie ma postanowiłem......

------------------------------------------------------------
Mam nadzieję że się podoba :) CDN.

środa, 18 czerwca 2014

Rozdział 7

... jakiegoś kolesia oczywiście z Sandrą.
Ona chyba mnie prześladuję, gdzie nie spojrzę tam ona. Chciałam się przejść, alby właśnie zapomnieć chociaż na chwilę o tym wszystkim, a ona nawet tutaj musi być.
Postanowiłam to wykorzystać i zrobiłam szybko kilka fotek. Na szczęście mnie nie zauważyli. Wróciłam szybko do domu. Próbowałam obudzić Dominikę, ale jakoś nie miała ochoty wstawać. Poszłam do pokoju, w którym spał Sebastian. Weszłam po cichu, ale chłopak nie spał.
- Ej co jest, że nie śpisz ? - spytałam po cichu podchodząc do łóżka
- Jakoś nie mogę zasnąć. A ty co tak chodzisz po pokojach?
- A byłam się przejść i nie zgadniesz kogo spotkałam.
- No chyba nie zgadnę.
- No to spotkałam Sandrę z jakimś innym kolesiem - odpowiedziałam z uśmiechem
- I co się tak cieszysz ? Jeszcze kilka godzin temu chciałaś ją zabić.
- Tak, ale teraz widziałam ją na tylnym siedzeniu jakiegoś samochodu. Reszty się domyśl.
- No co ty. Gdzie to było?
- Niedaleko, jak się schodzi na dół. A zresztą zrobiłam zdjęcia.
Pokazałam chłopakowi wszystkie zdjęcia, jakie udało mi się zrobić. Myślałam, że nie wytrzyma ze śmiechu. Z jednej strony było to trochę obrzydliwe, a z drugiej strasznie śmieszne. Postanowiliśmy, że póki co nigdzie nie puścimy tego w świat dopiero wtedy jak spróbuje nam jakoś zaszkodzić to możemy ją zastraszyć. Posiedzieliśmy jeszcze chwile, porozmawialiśmy o imprezie i chciałam iść już spać. Chciałam wyjść z pokoju, ale jednak nie było mi to dane.
- Położysz się ze mną? - spytał - jakoś nie mogę ostatnio spać, a może jak położę się z Tobą to mi się uda.
Z tym akurat nie było problemu to mój przyjaciel, więc bez żadnego ''ale'' położyłam się na łóżku
- Jak chcesz to się przytul - powiedziałam odwracając się plecami
- A może to ty się do mnie przytulisz ? - usłyszałam
Cicho westchnęłam i odwróciłam się. Przytuliłam się do nagiej klatki piersiowej chłopaka i wsłuchiwałam się w bicie jego serca. Nie wiem dlaczego, ale zawsze jak słyszałam właśnie jego bicie serca, od razu się uspokajałam. Przy nikim innym tak nie miałam, tylko przy nim.
Po kilku minutach wsłuchiwania usnęłam.

Następnego dnia obudziłam się kilka minut przed 13. Sebastian nadal spał. Wyszłam po cichu, tym razem mi się udało i nie obudziłam go.
Jak po każdej imprezie, oczywiście był kac morderca. Zeszłam na dół, nikogo jeszcze oczywiście nie było. Wyciągnęłam z lodówki jedno z ostatnich piw. Najlepsze na kaca. Usiadłam w salonie na kanapie i rozkoszowałam się smakiem zimnego napoju. Na szafce znalazłam moją paczkę papierosów, wzięłam ją, piwo i wyszłam do ogródka. Usiadłam na jednym z krzeseł ogrodowych, odpaliłam fajkę i rozkoszowałam się spokojem. Dzisiaj czuję, że będzie ciężki dzień musimy jeszcze to posprzątać, wrócę do domu i muszę się spakować. Nie mam już ochoty na nic.
Trochę się boję tego całego wyjazdu, ale skoro jest już taka okazja to nie warto jej przepuścić. Nie wiem kogo tam poznam, co mnie tam czeka, ale czuję że będzie warto przetrwać to wszystko. Trochę długo, bo aż dwa miesiące i całe wakacje mi zlecą, ale czego nie robi się, żeby być ładną i zgrabną. Najgorzej mi będzie rozstać się z przyjaciółmi, resztę jakoś przeżyję.
- Co tak sama siedzisz? - usłyszałam głos Patryka i aż podskoczyłam
- Co mnie debilu straszysz.
- Oj no sorry, nie chciałem.
- Tak jasne, ty nigdy nic nie chcesz
- Masz może fajkę, bo mi się już skończyły ?
Podałam mu paczkę i poczęstowałam go. Przesiedzieliśmy jakieś 30 minut sami, rozmawiając o wszystkim i o niczym. Później dołączyła do nas reszta przyjaciół. Postanowiliśmy zabrać się do sprzątania. Każdy miał wybrane pomieszczenie. Ja wzięłam kuchnie, bo nie było aż tak dużo. Skończyliśmy przed 15. Usiedliśmy na zewnątrz, wypiliśmy jeszcze po jednym piwie i rozeszliśmy się do domów. Jutro już wyjeżdżam, niestety. Umówiliśmy się, że rodzeństwo odprowadzi mnie na pociąg, który mam o 12.30.
Weszłam do domu i jak zawsze zastała mnie cisza. Obeszłam cały dom w poszukiwaniu, chociaż jednej żywej duszy i nikogo oczywiście nie znalazłam. W salonie na stoliku leżała karteczka. ''Jesteśmy u znajomych, wrócimy wieczorem. Przygotuj się na jutro. Spakuj się, wszystko masz wyprane. Mama''
No nic nowego. Poszłam do swojego pokoju włączyłam muzykę na full i zaczęłam pakowanie.
Wyciągnęłam wielką walizkę podróżną.
Zanim coś spakowałam, weszłam na stronę obozu i przeczytałam umieszczony artykuł z listą rzeczy, które mamy zabrać.
Czytając uważnie każdy punkt, pakowałam wszystko po kolei. Czyli dresy długie i krótkie, coś do spania, jeansy, bluzki, bluzy, buty do biegania oraz normalne, kurtkę przeciwdeszczową i co mnie zdziwiło sukienkę (z tego co przeczytałam to w połowie obozu odbędzie się impreza), kilka paczek fajek, które miałam już wcześniej kupione, przybory toaletowe itd itp.
Pakowanie skończyłam przed 19. Rodziców nadal nie było. Z nudów posprzątałam pokój, aby pod moją nieobecność mama mi tutaj nic nie ruszała. Zajęło mi to około godziny.
Po skończonej pracy poszłam do kuchni, zrobiłam sobie kolację i zasiadłam przed Tv.
Czasami żałuję, że nie mam chociaż psa. Wtedy podczas nieobecności rodziców miałabym z kim posiedzieć, miałabym chociaż zajęcie, żeby iść na spacer itp.
Około 21 poszłam do swojej łazienki. Zrobiłam sobie gorącą kąpiel i przesiedziałam w wannie jakieś 1,5 godziny. W końcu gdy wyszłam, usłyszałam, że rodzice już są w domu. Nie schodziłam do niech. Ustawiłam sobie jeszcze budzik, żeby zdążyć na pociąg. To już jutro, nie mogę się doczekać. W końcu spełnię swoje marzenie.
Po kilku minutach już spałam.
Usłyszałam dźwięk przychodzącego sms'a. Spojrzałam na zegarek 3.45. Kogo pogięło, żeby o tej godzinie pisać...?  Odpowiedź jest oczywiście prosta... Sebastian
''Przepraszam, że budzę, ale nie mogę spać. Cały czas mam w głowie, że jutro wyjeżdżasz. Na prawdę musisz? :'(''
Nie wiedziałam że taką przykrość sprawia mu mój wyjazd. Sama nie chce ich zostawiać, będę tęsknić, ale co mam zrobić, chce schudnąć.
"Ruszaj dupsko i za 15 minut się widzimy w połowie drogi ;)''
Długo nie musiałam czekać na odpowiedź. '' Wariatka :D''
Wstałam szybko z łóżka ubrałam się w jakieś jeansy i ciepłą bluzę. Wyszłam po cichu z domu i udałam się w stronę przyjaciela. Jak zawsze zdążyłam dojść do samej kamienicy, a Seby nigdzie nie było.
Po jakiś 10 minutach zjawił się w końcu.
- Tak wiem, jestem strasznie wolny. A teraz chodź. - powiedział
- Gdzie znowu ?
- Po piwo.
Wolałam już nie komentować. Doszliśmy dość szybko, kupiliśmy to co potrzeba i poszliśmy do parku. Odpaliliśmy fajki, otworzyliśmy piwo i siedzieliśmy jak zawsze.
- Na serio musisz wyjechać?
- Nie muszę, ale chce.
- Ale po co ci to? Dlaczego nas zostawiasz?
- Bo chce być chuda. Dobrze wiesz, że nie chce was zostawiać, ale nie mam innego wyjścia. Zrozum mnie.
- Wiesz, że będę bardzo tęsknić? Tak samo jak inni, a może nawet bardziej.
- Wiem. Ja też będę tęsknić. Postaram się przebyć cały obóz jak najszybciej się da i wrócę. Będziemy pisać, dzwonić do siebie codziennie. Obiecuję
- Nie masz innego wyjścia. Nawet jak nie będziesz chciała gadać ze mną to ja i tak będę dzwonić. Jesteś na to skazana.
- Niestety tak. Ale nie martw się, jakoś to będzie. Damy rade.
- Kto inny jak nie my ?
- No w końcu gadasz normalnie. Mam nadzieje, że jutro idziesz ze mną na pociąg?
- Jasne, że idę. Dobra koniec tego tematu. Ej a właśnie jak tam twój wielbiciel?
- A wiesz, że ostatnio na szczęście się do mnie nie odzywał, nigdzie go nie widziałam, ani nie słyszałam nic o nim.
- No to o tyle dobrze.Poczekaj bo chyba telefon mi dzwoni... Mama... Hallo... Z Agą... No za chwilę... Przecież nic się nie stanie... No dobra już... Narazie... Matka się wystraszyła, że mnie nie ma w chacie.
- Dobra to chodź, wracamy już.
- Czekaj, ale najpierw mnie jeszcze porządnie przytul.
Podeszłam do chłopaka i mocno go przytuliłam. Staliśmy tak przez jakieś 10 minut. Zauważyła, że ostatnio Sebastian zrobił się bardziej uczuciowy, niż wcześniej. Ciekawe co się z nim dzieje. Może się zakochał.
Po chwili poszliśmy już w stronę domów. Zapaliłam jeszcze i poszłam spać.

Przeklęty budzik zadzwonił równo o 9. Powoli wstałam, zeszłam na dół. Mama już nie spała, robiła w kuchni śniadanie. W naszym domu to bardzo rzadki widok. Usiadłam za blatem i czekałam, aż coś powie.
- Tu już masz usmażone naleśniki z jagodami, a sok masz w lodówce.
Zdziwiłam się trochę, ale nic nie mówiłam. Nalałam sobie soku do szklanki i usiadłam ponownie na to samo miejsce.
Mama się cieszy, że wyjeżdżam czy może chce mnie jakoś pożegnać? Zachowuje się bardzo dziwnie, jest taka radosna, cały czas się do mnie uśmiecha, nuci jakąś piosenkę pod nosem... o co tutaj chodzi ?
Nie będę się chyba nad tym zastanawiać, bo nie chce poznać odpowiedzi. Po chwili przyszedł tata, po jego minie stwierdzam, że też zdziwił się tym co zobaczył.
Zjadłam naleśniki i poszłam do siebie do pokoju. Sprawdziłam czy mam wszystko spakowałam, z tego co wiem to tak. Schowałam jeszcze papierosy, które wcześniej sobie kupiłam.
Na zegarku była dopiero 9.45, więc do pociągu zostały mi ponad 2,5 godziny. Pójdę na godzinkę przyjaciół i pożegnam się z ciocią i resztą. Ubrałam się w jakieś luźne ubrania i wyszłam z domu. Odpaliłam fajkę, włożyłam słuchawki w uszy i poszłam przed siebie. Szybko doszłam, weszłam do mieszkania. Przywitałam się z każdym.
- No to co mała, za ile wyjeżdżasz? - spytała ciocia
- Za jakieś 2 godziny. Przyszłam na chwilę pożegnać się i spadam.
- Ale my chyba idziemy odprowadzić cię tak ?- odezwała się Dominika pokazując na siebie i Sebe.
- No tak. Ale za chwile i tak musimy iść.
Posiedziałam jeszcze jakieś 30 minut i poszliśmy do mnie. Jeszcze raz sprawdziłam czy wszystko mam, wykąpałam się szybko, ubrałam się w jeansy i koszule. Została godzinka do odjazdu pociągu. Pożegnałam się z rodzicami i pojechałam z przyjaciółmi wcześniej zamówioną taksówką.
Już zaczęłam się denerwować. Dotarliśmy na dworzec i jeszcze przed wejściem zapaliliśmy papierosa. Przyjaciele starali się jakoś mnie pocieszyć, ale to nic nie dawało. Znalazłam odpowiedni peron i czekałam na przyjazd pociągu. Jakieś 15 minut przed planowanym odjazdem podjechał pociąg. Serce biło mi jak oszalałe.
- Dobra ja już nie chce tam jechać. - powiedziałam
- Teraz już nie wymyślaj. Skoro już tutaj jesteś to nie uciekniesz.- odpowiedziała mi Domi
- Przytulcie mnie
Postaliśmy chwile i musieliśmy już wejść do wagonu. Odnalazłam odpowiedni przedział i miejsce. W moim przedziale jeszcze nikogo nie było. Sebastian położył mi walizkę na półkę. Za chwile miał być odjazd. Łzy popłynęły mi mimowolnie. Przytuliłam się szybko do Dominiki.
- Będę za tobą tęsknić - szepnęłam
- Ja za tobą też - odpowiedziała mi mocniej mnie przytuliła - zostawię was. Pożegnajcie się. - dodała jeszcze a łzy również jej spłynęły i wyszła.
Spojrzałam na Sebę, a on mocno się do mnie przytulił. Staliśmy tak dłuższy czas.
- Wiedz, że będę cały czas o tobie myślał i tęsknił. Pisz do mnie o każdej porze, dzwoń. Zawsze jestem do twojej dyspozycji.
- Ja też będę tęsknić, każdego dnia będę pisać. A ty pilnuj mojej Domi.
Przytuliliśmy się, pocałowałam chłopaka w policzek i wyszedł.
Postałam chwile w przedziale, ogarnęłam się i wyszłam na korytarz do okna. Przyjaciele stali i czekali. Pociąg ruszył, a ja stałam i machałam ze łzami w oczach. Mam nadzieję, że szybko wrócę.

sobota, 21 grudnia 2013

Rozdział 6

- Ej Dawid co jest ? - spytała
- Ty jeszcze się kurwa głupio pytasz co jest ? - odpowiedział, a wręcz krzyknął
- Dawid uważaj sobie i nie krzycz na moją córkę  - odezwał się ojciec Sandry.
- To może niech twoja córka powie ci gdzie wczoraj była
Wszyscy spojrzeli się na dziewczynę i czekali na jej reakcję.
- Ale o co niby ci chodzi ? - spytała
- Na chuj kurwa udajesz. Przecież cię wczoraj widzieli jak się całowałaś z jakimś kolesiem. - Dawid już nie wytrzymał
- Po co kłamiesz przecież nic takiego nie było. - próbowała się bronić
- Jak to nic nie było, a te zdjęcia jak się liżesz to może z neta ściągnęłam. ? - wtrąciłam się i pokazałam wszystkim
Dziewczyna nie wiedziała co ma powiedzieć, zrobiła się cała czerwona i spuściła głowę na dół.
- To koniec. Nara - powiedział nasz przyjaciel i wyszedł
- Nie należysz już do naszej ekipy. - dodała Dominika i wszyscy wyszliśmy
Zbiegłam szybko na dół, ale Dawida już nie było. Napisałam do niego sms'a: ''Jak chcesz ze mną pogadać to daj znać, a przyjdę sama.''
Po kilku minutach dostałam odpowiedź. : ''Idę w stronę mostu, jak możesz to przyjdź.''
Nie czekając na resztę poszłam szybkim krokiem w stronę chłopaka. Nie było daleko, ale droga strasznie mi się dłużyła. Miałam czas na przemyślenia.
Z Sandrą przyjaźniłam się od małego, mimo że pochodziłyśmy z dwóch różnych światów to potrafiłyśmy się ze sobą dogadać. Zawsze znała wszystkie moje sekrety, tak samo jak Dominika. Lecz jak zaczęła się zadawać z taką jedną Darią nasze drogi zaczęły się rozchodzić. Dziewczyna strasznie się zmieniła i już nie miała tyle czasu dla nas co wcześniej. Dzięki temu moje więzi z resztą ekipy bardziej się zawiązały i zaczęliśmy więcej czasu spędzać ze sobą. Mimo, że na początku żałowałam, że tak się stało z biegiem czasu cieszyłam się z tego i już dawno chciałam zakończyć tą ''przyjaźń''. Nie chciałam tylko, żeby kogoś skrzywdziła, próbowałam temu jakoś zapobiec, ale jak widać nie udało mi się.
Po kilku minutach doszłam na miejsce, chłopak siedział pod mostem i patrzył przed siebie. Podeszłam do niego i lekko go przytuliłam.
- Wiesz... Każdy mnie ostrzegał przed Sandrą, ale ja im nie wierzyłem. Myślałem, że ona jest inna, miałem nadzieję, że się zmieniła, że wszyscy się mylili, myślałem, że mnie nie zrani, że będziemy razem na prawdę długo. Na początku było zajebiście, ale po pewnym czasie wszystko zaczęło się psuć. Codzienne kłótnie zakazy, oszukiwanie, żadnych spotkań, olewanie. To musiało się stać, ale nie wiedziałem, że już na początku wakacji, chociaż lepiej, że wcześniej niż żeby było później jeszcze gorzej.
- Ona odkąd zaczęła się spotykać z Darią to się zmieniła. Nie masz się czym przejmować. Może lepiej, że tak się stało znajdziesz kogoś lepszego i wartego ciebie. I ciesz się całe wakacje możesz być wolny i imprezować do woli. Nikt nie będzie cie marudzić i robić wyrzutów.
- W sumie masz rację. Dzięki. Jak ty to robisz, że potrafisz każdego pocieszyć w tak krótkim czasie. ?
- Nie wiem, tak jakoś mi to wychodzi samo.
- Nie wyjeżdżaj. Bez Ciebie nie będzie takich misji, nie będzie miał kto mnie pocieszać no i będziemy tęsknić, a zwłaszcza taki jeden z naszej ekipy.
- Kto niby?
- Nieważne. Nie mogę powiedzieć. Domyśl się, a teraz chodź do reszty.
Postanowiłam nie wnikać.
W drodze powrotnej rozmawialiśmy ogólnie o wszystkim i niczym, nie wracaliśmy już do tematu Sandry.
Wszyscy czekali na nas w parku tak jak zawsze. Domyślili się, że poszliśmy razem porozmawiać.
Do imprezy zostało nam 1,5 h. Każdy rozszedł się do swojego domu. Umówiliśmy się, że około 20.30 będziemy się zbierać po kolei .
Wróciłam do domu, rodzice siedzieli w salonie i pili wino. Przywitałam się i przypomniałam, że dzisiaj idę na imprezę. Nie mieli nic przeciwko, ponieważ mają do mnie zaufanie.
Została mi godzina, więc od razu weszłam pod prysznic. Następnie wyprostowałam włosy, zrobiłam mocniejszy makijaż i poszłam do garderoby po ubrania. Po dłuższym zastanowieniu zdecydowałam się na Różową spódniczkę, czarną bluzkę z zamkiem z przodu, czarne wysokie koturny oraz małą torebkę. Dodałam jeszcze kilka dodatków. Do torebki spakowałam fajki, błyszczyk, zapalniczkę i mój mały perfum.
Zostało mi jeszcze 10 minut, więc najpierw pokazałam się rodzicom i poszłam zapalić na taras.
Szybko spaliłam.
- To ja już idę. - krzyknęłam
- Dobrze. Baw się dobrze, tylko pamiętaj, że niedługo wyjeżdżasz. - odkrzyknęłam mama
- Tak pamiętam - odpowiedziałam i wyszłam z domu

Do kamienicy przyjaciół szybko doszłam. Napisałam, że czekam i już po chwili się zjawili. Dominika była ubrana w czarną sukienkę z ćwiekami i również czarne buty.
Za to Sebastian miał na sobie niebieską koszulę w kratę i ciemne jeansy, włosy na żel.
- No no no jaka laska i przystojniak. - powiedziałam
- Jeszcze nie zauważyłaś, że ja zawsze jestem przystojny ? - odpowiedział przyjaciel
- Ja odpowiem normalnie dzięki i Ty też świetnie wyglądasz - odpowiedziała Domi
- Dzięki. A co do ciebie - wskazałam na chłopaka - musiałabym się mocno zastanowić.
- Ej ty uważaj na to co mówisz bo możesz tego gorzko pożałować.
- Jakoś się nie boję ciebie. A teraz zamilcz i ruszcie dupsko.
Do domu przyjaciela doszliśmy w kilka minut, nikogo z gości jeszcze nie było, a gospodarz się kąpał.
Zauważyłyśmy z Dominiką, że nic nie jest jeszcze przygotowane. Rozłożyłyśmy wszystko na talerze. Z pomocą Seby przestawiliśmy meble, aby było miejsce do tańczenia i wydzieliliśmy miejsce na ustawienie jedzenia i alkoholu.
Punktualnie zaczęli schodzić się wszyscy, nawet ci którzy nie byli zaproszeni. Z zaplanowanej liczby gości zrobiło się ich 2 razy więcej. Jednak nie przejmowaliśmy się tym za bardzo. Ważne, że przynieśli alkohol i jedzenie, więc dla nikogo nie zabraknie.
Od razu włączyliśmy muzykę, lecz nikt nie tańczył jak zawsze na początku. Wypiłam pierwsze piwo i postanowiłam razem z Dominiką rozruszać trochę imprezę. Włączyłyśmy jakąś klubową piosenkę i ustawiłyśmy głośność na maksa.
- Czas na show. - usłyszałam głos przyjaciółki przy moim uchu
Weszłyśmy na środek przygotowanego parkietu i zaczęłyśmy tańczyć, wyciągając ludzi do nas.
- Dawać ludzie, dawać!!!! Nie obijamy się!!! - krzyknęłam
Po chwili jak już większość jakoś tańczyło zauważyłam Patryka wchodzącego na krzesło.
- Chyba nie jesteście za bardzo rozbawieni, więc włączymy coś innego - krzyknął i przełączył kawałek - Nie spać, zwiedzać..
- Zapierdalać - krzyknęli wszyscy
- Nie spać, zwiedzać - krzyknął jeszcze raz, ale głośniej
- Zapierdalać
- No i dobra. A teraz bawić się o rana.
Wszyscy od razu zaczęli się lepiej bawić, mimo że powiedział tylko kilka słów. Od razu alkohol zaczął się lać. Wszyscy tańczyli i nikt nie stał pod ścianą.
Nasza grupka tańczyła razem, ale w pewnym momencie zauważyłam, że nie ma Dawida. Chwyciłam piwo, papierosy i poszłam go szukać. Przed domem, ani w ogródku go nie było, czyli musi być na piętrze gdzie nikt nie ma prawa wejść z gości.
Poszłam tam i sprawdzałam każde pomieszczenie. Nigdzie go nie było.
Weszłam do pokoju Patryka i tam go znalazłam na balkonie. Stał oparty o barierkę. Podeszłam do niego i stanęłam w milczeniu obok. Wiedziałam, że jak będzie chciał to sam powie.
Upiłam łyk piwa, otworzyłam fajki i poczęstowałam Dawida. Staliśmy i patrzyliśmy przed siebie w milczeniu. Stąd był najlepszy widok na miasto. Po kilku minutach odezwał się.
- Spotkałem ją, ona jest tutaj. Nie rozumiem jak mogła tutaj przyjść na nasza imprezę po tym wszystkim. Tańczyła z jakimś gościem, nie rozumiem jej. Wiem, że prawie każdy miał wstęp. Ale żeby ona miała taką czelność, żeby się tu pokazać. - nastąpiła chwila ciszy - Powiedz coś.
Nadal się nie odzywałam, a w środku gotowałam się ze złości.
- No odezwij się - poprosił ponownie przyjaciel
Wyrzuciłam papierosa, odstawiłam piwo i odezwałam się.
- Zabije szmatę.
Wybiegłam z pokoju. Mało co się nie zabiłam na schodach w moich butach, ale nie zwracałam na to uwagi. Stanęłam na jednym ze schodków i poszukałam jej. Faktycznie była i bawiła się w najlepsze z tym samym kolesiem, co wcześniej ją widzieliśmy.
Poczułam dotyk Dawida na moim ramieniu.
- Zostaw ją, nie warto.
- Nie daruje jej tego, nie będzie się tutaj bawiła, nie po tym co zrobiła - odpowiedziałam i pobiegłam dalej.
Dobiegłam do niej, poklepałam ją po ramieniu, odwróciła się, a ja z całej siły uderzyłam ją z pięści w twarz. Dziewczyna cofnęła się kilka kroków. Nagle muzyka ucichła i wszyscy byli wpatrzeni w nas.
- Albo stąd wyjdziesz sama i przestaniesz się już nam pokazywać albo ci w tym pomogę - powiedziałam
- Śmieszna jesteś i nie będziesz mi grozić - odpowiedziała
- Zdziwisz się - uderzyłam ją jeszcze mocniej
Prawie upadła, ale chwycił ją jej kochaś. Od razu doskoczyła do mnie i próbowała mnie dotknąć, niestety nie udało jej się.
- Jesteś taka cwana w mordzie, potrafisz się tylko przechwalać, a jak przyjdzie co do czego to nie potrafisz nawet trafić. Kto tu jest teraz kurwa śmieszny. Jeżeli jeszcze raz się nam pokażesz to wtedy dostaniesz jeszcze mocniej.
- Jeszcze zobaczymy suko. - odpowiedziała
- To groźba czy obietnica ?
Nie usłyszałam już odpowiedzi, bo dziewczyna się odwróciła. Nawet nie zauważyłam kiedy obok mnie pojawili się moi przyjaciele. Patrzyli na mnie z wielkim zdziwieniem. Nie wytrzymałam i wyszłam z pomieszczenia. Pobiegłam tam gdzie byłam wcześniej, czyli na balkon. Usłyszałam muzykę.
Zapaliłam papierosa i napisałam się piwa. Łzy spływały po moim policzku, nie próbowałam nawet ich zatrzymać. Stałam i patrzyłam przed siebie.
Po kilku minutach poczułam kogoś dotyk, był to Sebastian. Stanął za mną i mnie przytulił, tego teraz najbardziej potrzebowałam. Odwróciłam się do niego przodem i wtuliłam w jego klatkę piersiową. Łzy nadal spływały mi po policzkach, ale powoli uspakajałam się. Gdy już przestałam płakać odsunęłam się lekko od chłopaka, ten pocałował mnie w głowę i puścił. Zawsze jak to robił czułam się bezpieczna.
- Nie sądziłam, że kiedykolwiek uderzę ją. Była moją przyjaciółką i wiele razem przeszłyśmy. Zawsze jakoś się pogodziłyśmy, nawet po najgorszej kłótni. Po tym co zrobiła Dawidowi, jak oszukała nas, wiedziałam, że już się z nią nie pogodzę, ale mogła się chociaż usunąć z naszego życia, a ona jak niby nic przychodzi na naszą imprezę i dobrze się bawi z jakimś lamusem. Nie wyobrażam sobie nawet co czuł Dawid jak ją zobaczył. Jak się okażę, że już wcześniej go zdradzała to chyba ją zabiję. Nie pozwolę, żeby ktoś tak traktował moich przyjaciół.
- Już uspokój się. Pokazałaś na co cię stać i już jej nie ma. Postaramy się o to, żeby nie wpieprzała się do naszego życia. Wiem, że będzie ciężko, ale musimy o niej zapomnieć nie warto się nią przejmować. Liczy się to co będzie, a nie to co było.
- Dziękuję, że jesteś tutaj teraz.
- Taki mój obowiązek. Chcesz wracać do domu ?
- Nie po to tak się postaraliśmy, żebym teraz wracała do domu. Idziemy się bawić.
- No dobrze.
- Jeszcze raz dziękuje - powiedziałam i pocałowałam przyjaciela w policzek.
Zeszliśmy na dół i dołączyliśmy do wszystkich. Dominika podeszła do mnie i zapytała się czy wszystko w porządku, odpowiedziałam, że tak. Zaczęłam ponownie tańczyć i zapomniałam chociaż na chwile o wszystkim. Z tego co zauważyłam Dawid też dobrze się bawił i niczego sobie nie żałować.
Reszta imprezy przebiegła bez większych niespodzianek. Wszyscy rozeszli się około 4 nad ranem. Dom nie wyglądał tak źle. Nie mieliśmy już sił i każdy położył się spać.
Na początku jakoś nie mogłam zasnąć, więc postanowiłam się przejść. Nie jest to najlepsza pora na spacery, ale nie bałam się.
Jakieś 400 metrów od domu Patryka zauważyłam samochód, który ''trochę'' podskakiwał. Domyśliłam się co tam się dzieje. Przeszłam obok samochodu nawet nie patrzeć do środka, ale usłyszałam mi znajomy głos. Spojrzałam na samochód i zobaczyłam...

----------------------------------------------------------------------------
Jest i nowy rozdział po dość długiej przerwie. Mam nadzieję, że się spodoba. Trochę dziwny, ale no cóż tak jakoś mi się wymyśliło.
Pozdrawiam :D

środa, 27 listopada 2013

Rozdział 5

... całująca się Sandra z jakimś obcym kolesiem to nie jest miły widok.
- Widzisz to samo co ja ? -spytałam
- Niestety tak. Ej masz telefon ?
- No mam a co ?
- No jak to co... Zrobimy im zdjęcie.
Wyciągnęłam szybko telefon z torebki i zrobiłam kilka zdjęć. Postanowiłyśmy, że pójdziemy po Sebastiana, aby on też to zobaczył.
Domi została na tarasie pilnując, żeby nigdzie nie poszli, a ja udałam się do środka. Chłopak stał przy stoiku z napojami. Chwyciłam go za rękę, powiedziałam na szybko, że musi coś zobaczyć i poszliśmy na zewnątrz. Akurat trafiliśmy na moment jak kończyli się już całować. Na szczęście nas nie zauważyli i gdzieś poszli.
Nie chcieliśmy iść za nimi, dużo już widzieliśmy.
Każdy z nas stracił już humor na resztę nocy. Za bardzo nie chciało nam się już siedzieć. Pożegnaliśmy się z Adamem i ruszyliśmy powolnym krokiem w stronę domu przyjaciół. Gdy weszliśmy do mieszkania było przed 4 nad ranem. Wszyscy już spali co było oczywiste.
Ja szybko wzięłam jakąś bluzkę i spodenki od Dominiki i udałam się do łazienki. Zmyłam makijaż i się przebrałam. Następna poszła przyjaciółka, a ja zostałam sama z Sebą.
- Co dzisiaj też śpisz ze mną ? - spytał
- Tak tak jasne i co jeszcze - zaśmiałam się
- A co nie lubisz ze mną spać ?
- Nie zostawię Domi samej, jeszcze się obrazi.
- Mogę się założyć, że za chwilę poprosi cię, żebyś spała ze mną.
- Dlaczego niby?
- Na chwilę się nie odzywaj, a usłyszysz.
Spróbowałam coś usłyszeć i udało mi się. Z łazienki można było usłyszeć odgłosy, że ktoś wymiotuje.
- Ehh jak zawsze przesadziła. Idę do niej, a ty skombinuj mi fajkę. - powiedziałam
Weszłam powoli do łazienki i zobaczyłam pochyloną nad toaletą przyjaciółkę z rozmazanym makijażem i łzami w oczach. Podeszłam do niej i lekko ją przytuliłam.
- Pomożesz mi się rozebrać ? - spytała
- Jasne, że tak. A już nie będziesz wymiotować ?
- Chwilowo nie.
Nie zastanawiając się dłużej pomogłam jej się przebrać i zmyłam rozmazany makijaż.
- A i jeszcze coś. Zaniesiesz mi jakąś miskę do pokoju koło łóżka? -przytaknęłam tylko głową na co ona dalej kontynuowała swoją wypowiedź - a i możesz spać dzisiaj z Sebą ?
- No ok. Chcesz fajkę albo coś do picia ?
- Nie chce bo będzie gorzej.
- Dobra to ja ci zaniosę miskę i chodź do nas.
Nie usłyszałam odpowiedzi i wyszłam z łazienki. Postawiłam miskę koło łóżka i spojrzałam się znacząco na przyjaciela, który leżał na swoim łóżku. On tylko poklepał miejsce obok siebie. Zaśmiałam się lekko i usiadłam koło niego. Ten dał mi fajkę i mogłam w spokoju zapalić.
- Ehhh ale ja mam ciężkie życie - westchnął Seba
- Dlaczego niby ? Wymyślasz
- Po każdej imprezie nie mogę się w spokoju wyspać bo zawsze śpię z jakąś laską.
- Jak chcesz to za chwilę możesz spać na podłodze, tam będziesz sam.
- Nie no coś ty. Z tobą mogę zawsze spać.
- Tak tak jasne - udawałam obrażoną - to którą laską już jestem w twoim łóżku ? Skoro mówisz, że zawsze.
- Jak się policzy wszystkie to... yyy pierwszą
Zaśmiałam się i w tym momencie przyszła do nas przyjaciółka. Nie wygląda najlepiej. Położyła się na łóżku z głową zwisającą w dół i próbowała zasnąć.
My jeszcze trochę posiedzieliśmy i też się położyliśmy. Specjalnie, aby zrobić na złość Sebastianowi, położyłam się odwrócona do niego plecami, a nie tak jak zawsze.
- Ej a tobie co ?
- Przecież nic, idę spać
- A i tak się do ciebie przytulę.
Nie zdążyłam nawet zareagować, a ręka przyjaciela już leżała na moim boku. Westchnęłam tylko lekko i postanowiłam na to nie reagować. Byłam tak zmęczona, że szybko zasnęłam.
Po kilku godzinach obudziło mnie szczekanie psa. Otworzyłam lekko oczy i spojrzałam na zegarek, 7.15. Czy ten pies nie ma co robić o tej godzinie...
Nie byłam jedyną osobą, która się obudziła. Z drugiego pokoju wyszła ciocia.
- No no widzę, że impreza się udała.- szepnęła cicho i wskazała na miskę koło Domi
- Było nawet fajnie, nie licząc jednego małego szczegółu. Później wszystko opowiem, a teraz wyjdę z psem. Wstałam po cichu, założyłam jakąś męską bluzę i zabrałam psa. Na szczęście o tej porze nikogo nie ma. Jak się domyślałam, wyglądam jak jakiś potwór. Pies załatwił swoje potrzeby i wróciliśmy na górę.
Weszłam i zdążyłam zauważyć, że drzwi od drugiego pokoju są zamknięte, czyli ciocia poszła z powrotem spać. Spojrzałam na przyjaciół i zaśmiałam się po cichu. Wyglądali przekomicznie, a zwłaszcza dziewczyna, która miała głowę prawie w samej misce. Zrobiłam im szybko zdjęcia (tak na pamiątkę), poprawiłam przyjaciółkę na łóżku, aby nie spadał i sama również się położyłam.
- Moje ramię czeka, abyś się na nie położyła. - słysząc głos chłopaka, aż podskoczyłam, myślałam, że śpi
- Głupku nie strasz mnie.
Chłopak się tylko zaśmiał, a ja przytuliłam się do niego i mogłam iść spać dalej.

- Aga. Obudź się, dalej wstawaj. - usłyszałam szept Seby
- Zostaw. Ja nie wstaje.
- Ej Aga, ale jest już 14. Tylko my jeszcze nie wstaliśmy.
Jakoś udało mi się podnieść mój tyłek z łóżka. Poszłam od razu do łazienki, a następnie do kuchni się napić.

Wszyscy zebrali się w drugim pokoju. Posiedzieliśmy i opowiedzieliśmy co działo się na imprezie.
- A właśnie miałam pokazać pewne zdjęcie z wczoraj - powiedziałam i poszłam po telefon.
Pokazałam cioci i wujowi zdjęcie. Nie mogli uwierzyć w to co zobaczyli. Wszyscy razem postanowiliśmy, że nasz trójka pójdzie dzisiaj do Dawida i wszystko mu powiemy.
Nie chce, żeby on cierpiał, bo jest moim przyjacielem, bardzo go lubię i nie chce, żeby Sandra go oszukiwała.
Około 16 rodzeństwo już się ogarnęło i mogliśmy iść do mnie.
Moich rodziców nie było w domu, z tego co się dowiedziałam z karteczki, którą mama zostawiła są u jakiś znajomych.
Wszyscy poszliśmy do mojego pokoju. Wybrałam jakieś ubrania i poszłam do łazienki się wykąpać.
Po jakiś 25 minutach wyszłam odświeżona i pełna energii. Jednak w pokoju nikogo nie było. Zeszłam na dół, też nic. Domyśliłam się, że muszą być na tarasie i palą. Tak jak myślałam, tak było. Również zapaliłam i już mogliśmy iść.
Pierwsze co udaliśmy się do domu Dawida, nie było go. Czyli musi być w parku.
Zobaczyliśmy go jak siedział na ławeczce z kilkoma osobami. Podeszliśmy i normalnie się przywitaliśmy ze wszystkimi.
- Ej Dawid jest spawa. Aga chce z tobą pogadać - zaczęła Domi
- Ale czemu ja ? - spytałam
- Dalej idź i nie marudź.
Odeszliśmy z chłopakiem trochę na bok.
- Dobra, więc jak udał się wczorajszy wieczór z Sandrą.
- Jak ? Przecież ona wczoraj nie mogła do mnie przyjść, bo starzy jej nie pozwolili.
- Serio ? I ty w to wierzysz ? Przecież jej starzy nic jej nie powiedzą bo ona i tak ma to gdzieś.
- Ej, ale o co ci chodzi tak dokładniej ?
- Nie będę ci tłumaczyć tylko sam zobacz. - opowiedziałam i pokazałam mu zdjęcia
- Skąd ty to masz?
- Zrobiłam te zdjęcia wczoraj na imprezie u takiego jednego kolesia.
- Ale jak to ? Gdzie wy wczoraj byliście ?
- Ja, Seba i Domi byliśmy w klubie, a później poszliśmy z nowo poznanym kolesiem do jego znajomego i tam zobaczyliśmy Sandrę jak się całuje z jakimś kolesiem. Mieliście iść z nami, ale ona stwierdziła, że wy chcecie spędzić ten wieczór sami u ciebie.
- Mi ona powiedziała, że źle się czuje i się nie spotkamy, a o tym, że wy idziecie na imprezę nic nie wiedziałem. Dobra nie ważne pójdę później do niej i pogadam z nią, nie chce mi się teraz nawet na nią patrzeć.
Pogadaliśmy jeszcze chwilę i wróciliśmy do reszty ekipy.
Wszyscy razem postanowiliśmy, że pójdziemy z Dawidem, aby go wspierać i zobaczyć jak to wszystko wyjdzie. Obgadaliśmy jeszcze naszą dzisiejszą imprezę. Praktycznie nic jeszcze nie było kupione, nawet się nie złożyliśmy.
Postanowiliśmy, że załatwimy to od razu. Każdy skoczył do domu po pieniądze. Po 30 minutach znowu spotkaliśmy się w parku.
- A więc tak. Robimy tak, że każdy kupuje sobie paczkę fajek, a za resztę pieniędzy kupujemy browary i jakieś jedzenie. Ok ? - zaproponował Patryk.
Wszyscy się zgodzili.
- No to ile kasy mamy na co ? Składka na wszystko nie licząc fajek po ile ? - spytałam
- Jest nas tutaj 5, więc może po 50 zł. Czyli będzie 250 i 50 z tego wydamy na jakieś jedzenie. Ok ? - odpowiedziała Domi.
Wszyscy ponownie przytaknęli.
- Dobra, więc dajecie mi i Domi 50 zł i my idziemy po jedzenie. A wy idziecie po browary.
- Spoko. Macie tutaj zapasowy klucz do mnie do chaty, rodziców i tak nie ma już. - odpowiedział Patryk i podał mi klucz z dziwnym breloczkiem.
Podzieliliśmy się kasą i rozeszliśmy.
Najpierw poszłyśmy do Tesco, Polo i Biedronki, a na końcu do cukierni po jakieś ciastka czy coś. Około 18 doszliśmy do domu przyjaciela. Nikogo jeszcze nie było, więc weszłyśmy same.
W środku jak zawsze było posprzątane. Zaniosłyśmy wszystko do kuchni i wróciłyśmy do salony. Jeszcze nic nie rozkładałyśmy, bo nie warto skoro ma leżeć kilka godzin, skoro impreza ma się zacząć o 21.
Po jakiś 20 minutach przyszli chłopacy. Przynieśli dość dużo piwa i wstawili wszystko do lodówki, o dziwo zmieścili wszystko.
- To co teraz robimy ? - spytałam
- Idziemy do Sandry, a potem każdy do siebie do chaty, żeby się przygotować. - powiedział Dawid
- A kupiliście już sobie fajki ?
- Nie. Możemy iść teraz w drodze do niej.
Zgodziliśmy się i mogliśmy iść. Chłopacy poszli przodem, a my trochę z tyłu, bo Domi bardzo chciała ze mną o czymś pogadać.
- Kiedy wyjeżdżasz ? - spytała od razu
- W poniedziałek. A czemu pytasz?
- Jesteś pewna, że chcesz wyjechać ?
- Chce być chuda, więc raczej chce jechać.
- Nie chce, żebyś wyjeżdżała.
- Przecież wrócę. Nie martw się.
- A jak poznasz tam kogoś i zapomnisz o nas?- nigdy jeszcze nie widziałam jej takiej smutnej
- Nigdy o was nie zapomnę, przecież dobrze wiesz, a zwłaszcza o tobie. Na pewno kogoś tam poznam, ale nikt nie będzie ważniejszy od was. Obiecuję
Zatrzymałyśmy się i przytuliłyśmy. Nigdy się tak mocno nie przytulałyśmy.
- No a teraz nie smutaj. Dzisiaj jest impreza i mamy się dobrze bawić.
- Ok. Dobra idziemy do chłopaków.
Podeszłyśmy szybko do nich i przyłączyliśmy się do rozmowy.

Skierowaliśmy się w stronę parku, do sklepu. Każdy kupił sobie to co chciał i poszliśmy do Sandry.
Weszliśmy wszyscy razem do mieszkania dziewczyny, jak zawsze siedziała w pokoju. Gdy nas zobaczyła bardzo się ucieszyła i chciała pocałować chłopaka, jednak ten odwrócił głowę.Cała akcja potoczyła się dość szybko.

-----------------------------------------------------------------------------------
Miało być trochę inaczej, ale jakoś nie mam weny.
Pozdrawiam  Kro pa :)

piątek, 4 października 2013

Rozdział 4

Kolejne dni mijały podobnie i szybko. Szkoła, park, dom i tak na okrągło, aż przyszedł ten wielki, oczekiwany przez wszystkich dzień, czyli zakończenie szkoły.
Dzisiaj wstałam wcześniej, wykąpałam się, włosy wyprostowałam, zrobiłam lekki makijaż i założyłam czarną sukienkę i wysokie buty. Rzadko się tak ubieram, ale dwa razy w roku wypada. Wzięłam jeszcze małą czarną torebkę, do której włożyłam telefon, zapalniczkę, papierosy i jakieś pieniądze.
Bez śniadania wyszłam z domu i ruszyłam w stronę kamienicy Sandry.
Zdążyłam wyjść na chodnik i usłyszałam dźwięk dzwoniącego telefonu. Wyciągnęłam i spojrzałam na wyświetlacz. Ukazało mi się zdjęcie uśmiechniętej Domi.

[A] - No siemka Domi co tam ?
[D] - Hej. Wbijaj do mnie, bo Sandra nie idzie na zakończenie.
[ A] - No spoko to za 5 minut jestem.

Nie usłyszałam już odpowiedzi, bo przyjaciółka się rozłączyła. Obrałam trochę inny kierunek i ruszyłam dalej.  Doszłam dość szybko. Weszłam na piętro i zapukałam do drzwi. Otworzyła mi ciocia.
- Cześć ciotka. Reszta już gotowa ? - przywitałam się
- Cześć Aga. Już prawie Domi musi się jeszcze pomalować. Ładnie wyglądasz. Dalej chodź.
Weszłam do środka i udałam się do pokoju rodzeństwa.
- Siemka wszystkim.
- No hej laska - przywitała się przyjaciółka i dała mi buziaka
- Łooo, ale się dzisiaj odstawiłaś, ale ładnie - zaczął swoją gadkę Seba
- Zamilcz, bo za chwilę wrócę do domu się przebrać
- Oj już nie przesadzaj. Ładnie wyglądasz
- No dobra dobra. A ty dawaj, zrobię ci ten makijaż- zwróciłam się do Dominiki
Zrobiłam jej leki makijaż podkreślający oczy jak zawsze i mogliśmy iść. Dzisiaj po nikogo nie szliśmy tylko udaliśmy się pod szkołę. Wstąpiliśmy jeszcze do palarni, gdzie spotkaliśmy kilka innych osób. Zapaliliśmy po fajce i poszliśmy do auli.
Znowu to samo, hymn, przemówienie dyrektora, występ uczniów, rozdanie świadectw dla absolwentów i rozeszliśmy się do swoich klas po dokumenty ukończenia klasy. Pożegnaliśmy się z wychowawcą i z klasą.
Udaliśmy się jak zawsze wszyscy razem do naszego parku, aby od razu uczcić, że wszyscy przeszliśmy dalej. Złożyliśmy się na piwo i czekaliśmy na powrót chłopaków ze sklepu. Zostałam sama z przyjaciółką.
- A tak na prawdę to gdzie wyjeżdżasz ? - zaczęła nowy  temat
- O co ci chodzi ?
- Przecież mnie nie oszukasz. Zauważyłam ostatnio, że coś kręcicie.  Dalej mów, wiesz, że nikomu nie powiem.
- Ale obiecaj, że nikomu nie powiesz, a zwłaszcza naszej ekipie. I nie będziesz się śmiać.
- No obiecuję. Mów
- Jadę nad morze na obóz, aby schudnąć.
- Ty głupia jesteś.
- Wiesz co nie chce mi się z tobą kłócić. To że będziesz tak gadać, nic nie zmieni.
- Nie przesadzaj. Moim zdaniem to głupi pomysł, ale będę trzymała za ciebie kciuki. Skoro tego chcesz.
- Dzięki, a teraz mnie przytul.
Akurat jak skończyliśmy rozmowę, przyszli do nas chłopacy ze sklepu. Rozdali nam piwa i wszyscy razem ''stuknęliśmy'' się butelkami na zdrowie Wypiliśmy po jednym piwie, spaliliśmy po fajce i rozeszliśmy się do domów. Umówiłam się na później z ekipą, aby skoczyć zobaczyć do Czarnej.
Wróciłam do domu, przebrałam się w luźne ubrania i zjadłam jakiś obiad. Odpaliłam telewizor i oglądałam jakieś nudne seriale.
Usłyszałam dźwięk otrzymanego sms'a. Jak się okazało od Dominiki. ''No hej maleńka. Masz ochotę może dzisiaj potańczyć ?'' Na sam widok treści uśmiechnęłam się do telefonu. ''Jeszcze się pytasz xD Jasne, że tak. Z kim? Gdzie? I o której ?'' Po jakiś 5 minutach dostałam odpowiedź. ''Ty, ja, Sebi i może Sandra z Dawidem. Około 21 i do Night Star jak zawsze :) Jak coś możesz spać u mnie. '' Po odebraniu wiadomości zadzwoniłam szybko do mamy czy mogę, jak zawsze się zgodziła, a ja z radości skakałam po kanapie w salonie. odpisałam ''No spoko. Mama się zgodziła. Wbijaj do mnie, pomożesz mi coś wybrać, potem ja tobie i pójdziemy do Sandry.'' Szybko dostałam odpowiedź ''Ok. Za 10 minut jestem.''  
Po kilku minutach usłyszałam, pukanie do drzwi. Otworzyłam i razem z przyjaciółką poszłyśmy na górę do mojej garderoby. Kompletnie nie wiedziałyśmy dzisiaj co mamy wybrać. Na końcu zdecydowałyśmy, że ja ubiorę się w czarne spodnie z krzyżami, białą luźną bokserkę i krótką dżinsową kurtkę oraz wysokie, białe lity z ćwiekami. Z Domi było trudniej, bo ona to w ogóle nie chciała nic założyć, a te co chciała, nie pasowały na nią. Ostatecznie wybrała czarne leginsy z ''dziurami'', czarno - różową bluzkę ombre, czarne lity z ćwiekami i również dżinsową kurtkę. 
Przygotowane ubrania zostawiłyśmy u mnie w pokoju na łóżku i postanowiłyśmy iść do Sendi. 
Na miejsce doszłyśmy szybko, zanim jednak jeszcze weszłyśmy do środka, zapaliłyśmy papierosa i dopiero po skończeniu palenia weszłyśmy. 
Przywitaliśmy się z rodzicami i rozsiadłyśmy się na kanapie. Jak się okazało przyjaciółka poszła do sklepu i musiałyśmy na nią poczekać. Przyszła po jakiś 15 minutach i poszłyśmy do jej pokoju.
- No to co idziesz z nami dzisiaj?- zaczęłam jako pierwsza.
- Sama nie wiem. Chce iść, ale też chce spędzić trochę czasu z Dawidem.
- No to się decyduj, bo jest już 19.30 jakbyś nie zauważyła.
- To czekajcie zadzwonię do niego i wam powiem. 
Normalne wiedziałam, że tak będzie, jak zawsze nas olewa. Spojrzałam się jednoznacznie na Dominikę, ona sądziła tak samo. 
Po kilku minutach Czarna wróciła do nas. 
-Jednak nie idziemy, zostaniemy sami u niego, bo ma dzisiaj wolną chatę.
- No spoko to my już idziemy. - dokończyła rozmowę Domi
Pożegnałyśmy się i poszłyśmy w stronę parku, gdzie powinien być Sebastian z Patrykiem. 
Nie myliłyśmy się, chłopacy siedzieli na ławeczce i palili fajki. Powiedziałyśmy im o wszystkim, nie zrobiło to na nich zbyt dużego wrażenia. Patryk nie mógł iść z nami, bo matka postawiła mu ultimatum albo jutro domówka, albo dzisiaj klub. Z korzyścią dla nas postanowił się poświęcić i dzisiaj zostaje w domu. 
Posiedzieliśmy jeszcze trochę na ławeczce. Zostało nam już mało czasu na przygotowania, więc nasza trójka skierowała się do kamienicy Domi i Seby, a Patryk do swojego domu. 
Nikogo nie było u nich w mieszkaniu co było dziwne. Na stole była karteczka od cioci, że są u koleżanki. Przyjaciel poszedł się przygotować do łazienki, a my postanowiłyśmy zrobić już łóżka do spania, ponieważ w nocy nie będzie nam się chciało. Wyprowadziłam jeszcze szybko ich małego psa.
Około 20.30 Sebastian w końcu wyszedł z łazienki. Przyznam, że całkiem nieźle wyglądał. Miał na sobie ciemne jeansy, niebieską koszulę w kratę, a włosy postawione na żel. 
- No no Sebuś dzisiaj wszystkie laski będą twoje - zaśmiałam się 
- Ooo brat postarałeś się. Ciekawe dla kogo - dołączyła się przyjaciółka. Trochę nie zrozumiałam co miała na myśli, ale to nieważne.
- Jeszcze słowo, a pójdziecie same - skarcił nas
Nic więcej nie chciałyśmy mówić, tylko podniosłyśmy ręce ku górze, aby pokazać, że się poddajemy. 
Po chwili już wychodziliśmy i skierowaliśmy się w stronę mojego domu, abyśmy my mogły się przygotować. U nas będzie trochę dłużej, ale co tam, raz na jakiś czas trzeba. 
Rodziców jeszcze nie było w domu, co było dziwne, ale nie obchodzi mnie to. 
Zabrałyśmy nasze ubrania i udałyśmy się do łazienki, ja do swojej, a Dominika do głównej na dole. Szybko się wykąpałam, wysuszyłam i wyprostowałam włosy oraz zrobiłam trochę mocniejszy makijaż niż zwykle. Założyłam ubrania i mogłam już wyjść. Chwyciłam jeszcze małą, białą torebkę, do której włożyłam telefon, pieniądze, papierosy i zapalniczkę. 
Zeszłam na dół, gdzie czekał Sebastian.
- I co może być ? - spytałam 
- Jasne, że tak jeszcze się głupio pytasz. 
- Ktoś musi. 
- No oczywiście. TO dzisiaj wszyscy faceci twoi. 
- Już nie przesadzaj. Idę do tej pięknej zobaczyć. 
Nie usłyszałam odpowiedzi, ponieważ byłam już w łazience. Domi jak zawsze świetnie wyglądała, teraz poprawiała ostatnie niedociągnięcia i mogliśmy iść. 
Zakluczyłam dom i poszliśmy w stronę klubu, który znajdował się w centrum miasta. 
Przed wejściem zapaliliśmy jeszcze i mogliśmy wejść. Ochroniarze bez problemu nas wpuścili do środka. Na głównej sali było już pełno imprezowiczów. Mimo młodej godziny większość było już pijanych. Zajęliśmy jeden ze stolików, a Sebastian poszedł po piwo. Na początku trochę posiedzieliśmy, ale gdy po kilku trunkach załączył nam się humorek i od razu z Domi poszłyśmy tańczyć. Jak zawsze wygłupiałyśmy się i zaczepiałyśmy nieznanych facetów. Kilku z nich spodobało się to i zaczęli z nami tańczyć. 
W pewnym momencie poczułam czyjeś ręce na swoich biodrach i na pięcie odwróciłam się, aby zobaczyć kto to. Na szczęście był to tylko Sebastian, który widząc moją przestraszoną minę zaśmiał się lekko i mnie przytulił. Zaczęliśmy tańczyć tak jak zawsze, nie zwracając na nic uwagi. Po kilku piosenkach zmęczeni wróciliśmy do stolika, ale bez Dominiki, która tańczyła z jakimś nieznajomym. 
My zamówiliśmy piwa i rozmawialiśmy głównie o moim wyjeździe. Ustaliliśmy, że chłopak odprowadzi mnie na pociąg, a jak będę już wracała to przyjdzie po mnie, aby jako pierwszy zobaczył nową mnie. 
Skończyliśmy naszą rozmowę, gdy przyszła przyjaciółka z nowo poznanym chłopakiem. 
- To jest Adam, a to Sebastian i Aga. - przedstawiła nas - Słuchajcie mamy zaproszenie na domówkę do kolegi Adama. Idziemy ?
Spojrzałam się na przyjaciela i wymieniliśmy się spojrzeniami. Zgodziliśmy się i mogliśmy już wyjść. Było około północy. Przy wyjściu zapaliliśmy papierosa i udaliśmy się do domu znajomego naszego nowego kolegi. 
Jak się okazało doszliśmy do dzielnicy, niedaleko mojego domu. Na tej akurat mieszkają same bogate bufony, ale raz się żyje. 
Było bardzo dużo ludzi w domu i na zewnątrz. Poznaliśmy gospodarza i zaczęliśmy zabawę. 
W pewnym momencie, gdy tańczyłam z Sebą, Dominika chciała ze mną porozmawiać i zabrała mnie na taras za domem. Jak się domyśliłam chodziło o nowego kolegę, jednak to co tam zobaczyłam zaskoczyło mnie tak jak nigdy... 

wtorek, 1 października 2013

Rozdział 3

Nienawidzę tego dźwięku, budzik w moim telefonie zaczął  już dzwonić, czyli jest już 6.30. Zerwałam się szybko z łóżka, aby wyłączyć dzwoniące ustrojstwo, żeby nie obudzić Sebastiana. Niestety nie udało mi się, ponieważ przyjaciel już nie spał.
- Przepraszam, że cię obudziłam. - powiedziałam cicho 
- Nic nie szkodzi i tak już nie spałem. 
- To dlaczego mnie nie obudziłeś ? 
- Po co ? Tak fajnie wyglądasz jak śpisz, jesteś taka spokojna - zażartował chłopak 
- Oj tam czepiasz się.  Dobra muszę spadać do chaty. Idziesz ze mną ? 
- No ok, odprowadzę cię. 
Przebraliśmy się i po cichu wyszliśmy z mieszkania. Pierwsze jak wyszliśmy z kamienicy, od razu zapaliliśmy papierosa i ruszyliśmy na spokojnie w stronę mojego domu. Widziałam po minie przyjaciela, że coś go dręczy, postanowiłam, że później z nim o tym porozmawiam. Większość drogi przeszliśmy w milczeniu, nie wiem dlaczego, ale jakoś nie mieliśmy tematu.
- Mama jeszcze jest w domu- powiedziałam gdy doszliśmy
- To ja już pójdę. Widzimy się za godzinę
- Nie. Chodź do środka. Pogadam z mamą i zostanę dzisiaj w domu, spędzimy trochę czasu sami.
- Nie chce, żebyś się kłóciła czasami z mamą.
- E tam. Koniec roku jest to powinna mi pozwolić. Dalej nie marudź i chodź. - odpowiedziałam i pociągnęłam go za rękę, aby wszedł.
Tak jak się spodziewałam, mama gdy zobaczyła Sebastiana była zdziwiona, ale to norma. Pogadałam z nią i bez jakiegoś sprzeciwu zgodziła się, abym została, a sama pojechała do pracy.
Razem z przyjacielem poszliśmy do kuchni, zrobić sobie śniadanie.
Postanowiliśmy, że dzisiaj zrobimy sobie dzień filmowy. Rozsiedliśmy się na kanapie w salonie. Włączyliśmy pierwszy lepszy film i skupiliśmy się na oglądaniu.
Po około godzinie nie wytrzymałam i postanowiłam podjąć rozmowę.
- Seba ? - zaczęłam niepewnie
- Tak ?
- Dlaczego wczoraj tak się upiłeś ?
- Nieważne. Chwila słabości.
- No weź powiedz mi. Przecież wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć.
- Chodzi o to głównie, że nie chce, żebyś wyjeżdżała. Pojedziesz tam, poznasz kogoś i zapomnisz o nas, o mnie.
- Sebastian no coś ty... Przecież ja wyjeżdżam tylko na trochę i nigdy o tobie nie zapomnę.
- Jasne, każdy tak mówi.
- Ale ja nie jestem jak każdy. - zaczęłam się bronić i przytuliłam lekko do przyjaciela
- Tak wiem, ale powiedz mi tak szczerze po co chcesz tam jechać ?
- Bo chce schudnąć. Nie podobam się sobie i chce to zmienić.
- Weź już nie przesadzaj.
- Nie chce się z tobą kłócić. Proszę daj mi wyjechać, przecież wrócę. Obiecuję, że będziemy codziennie pisać i dzwonić do siebie.
Już nie usłyszałam, żadnej innej odpowiedzi, ponieważ chłopak przytulił mnie mocno i kiwnął głową na zgodę, na co ja lekko się uśmiechnęłam. Wróciliśmy do dalszego oglądania filmu.
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam, gdy się obudziłam leżałam obok Seby w moim pokoju. Zegar, który wisi na ścianie wskazywał już na 14.15. Dość długo pospaliśmy.
Chciałam jakoś powoli wyjść z łóżka i udać się do łazienki. Niestety nie udało mi się.
- O już wstałaś - na dźwięk jego głosu, aż podskoczyłam - hehe nie bój się
- Nie strasz mnie, głupku.
- Tylko nie głupku.
- Oj tam. Jesteś głodny ? Może zamówimy pizze.
- Jak dla mnie może być, ale najpierw chodź zapalić.
Zamówiłam szybko pizzę w naszej ulubionej pizzerii i poszłam na taras gdzie czekał już przyjaciel. Odpaliłam papierosa i delektowałam się wyraźnie miętowym smakiem.
Po kilku minutach wróciliśmy do środka, włączyliśmy muzykę. Gadaliśmy o wszystkim i o niczym jak zawsze. Powróciliśmy do tematu obozu, ale tym razem na luzie jak to wszystko będzie wyglądało i czy daje jakieś efekty.
Muszę powiedzieć reszcie ekipy o tym, że wyjeżdżam, ale nie mogą wiedzieć gdzie. To musi być niespodzianka.
Po jakiś 30 minutach przyjechało nasze jedzenie. Wszystko zjedliśmy ze smakiem i postanowiliśmy iść się przejść do naszego parku, gdzie na pewno są już wszyscy. Przebrałam się i mogliśmy iść.
Droga zleciała nam szybko tak jak zawsze w jego towarzystwie.
- Noo są i nasze zguby - zawołała już z daleka Sandra
- Małe wagary na koniec roku. - odpowiedziałam z uśmiechem
Przywitałam się z każdym i zaczęła się ponowna rozmowa o imprezie i wakacjach.
- Ej słuchajcie muszę wam coś powiedzieć - zaczęłam, a oczy wszystkich zwróciły się w moją stronę
- No co jest ?
- Wyjeżdżam - przeszłam od razu do rzeczy
- Jak ? Gdzie ? - dopytywała Domi
- Nad morze do mojej cioci na 2 miesiące albo mniej jeszcze nie wiem
- Po co ? - dopytywali inni
- Moja mama stwierdziła, że muszę wyjechać bo ma za dużo problemów ze mną i może wtedy się uspokoję.
Wszyscy spojrzeli się na mnie jak na debila, a ja nie wiedziałam czy mi uwierzą.
- A może można z nią jeszcze pogadać? - odpowiedziała Sandra po długiej ciszy
- Nie da się. Nawet ja próbowałem dzisiaj - postanowił mi pomóc Seba
- A ty od kiedy wiesz o wszystkim ?
- Dzisiaj rano się dowiedziałem
- No to jak ty jej nie przekonałeś to już nikt. No najwyżej odwiedzimy cię tam i będziemy w kontakcie.
- Ale nie ma co się martwić jeszcze mamy półtora tygodnia.- ucięłam szybko rozmowę
Posiedzieliśmy w parku tak jak zawsze do wieczora i rozeszliśmy się do domów.
W domu zawsze to samo laptop, kąpiel i spać.
-----------------------------------------------------------------------------------------
Komentować, jeżeli  ktoś to czyta.

czwartek, 26 września 2013

Rozdział 2

Następny dzień i znowu to samo. Obiecuję, że kiedyś wyrzucę ten budzik przez okno. Dopiero środa, jeszcze trochę i koniec. Nudzą mnie już te wszystkie dni, nic się nie dzieję.
Tak jak każdego dnia, kąpiel, ubieranie, śniadanie i wyjście. Ekipa zebrała się przed kamienicą Domi i Seby. Tak jak każdego dnia poszliśmy zapalić i na lekcje. Dzisiaj jednak było coś dziwnego, Sebastian był jakiś nieobecny, cały czas o czymś intensywnie myślał i przez cały czas się nie odzywał. Postanowiłam, że później z nim o tym pogadać. W szkole tak jak od miesiąca oglądaliśmy filmy. Dzisiaj cała szkoła została zwolniona o 13.
Wszyscy już czekali na mnie i na Domi przed wejściem do szkoły.
- No to zapraszam na piwo. Ktoś chętny ? - zaproponowałam
- Ja - odpowiedziała równo Domi, Sandra, Dawid i Patryk
- A co z resztą ?  - Każdy zaczął się jakoś wykręcać. - Dobra jak nie to nie, więcej razy nie zaproponuję. A ty Seba?
- E co? - otrząsnął się z przemyśleń chłopak
- Idziesz na browara ?
- No spoko mogę iść.
Dziwne nigdy jeszcze się tak nie zachowywał, zobaczymy później. Doszliśmy do sklepu niedaleko ''naszego'' parku, dałam Sebastianowi kasę bo tylko jemu sprzedadzą. Poczekaliśmy chwilę, aż wróci i poszliśmy usiąść na ławeczki, gdzie chodzi zawsze mało osób.
- Mam taki pomysł. Na rozpoczęcie wakacji robimy imprezę u mnie w chacie. Rodziców i tak nie będzie. - zaproponował Patryk.
- No spoko. Musimy ogarnąć kasę i ekipę czy robimy tylko w naszym towarzystwie? - dopytywała się Czarna
- Kasa to później. Myślałem nad tym, żeby zaprosić kilka osób z naszej szkoły jeszcze.
- No ok. A kiedy dokładnie?
- W piątek jest zakończenie to najlepiej w sobotę.
Pogadaliśmy jeszcze trochę i równo o 16 rozeszliśmy się. Umówiłam się jeszcze na później z Domi.
Wróciłam do domu i jak zawsze siedziałam sama. Rodzice jeszcze w pracy. Zjadłam coś i weszłam na mamy laptopa, aby dowiedzieć się coś więcej o tym obozie. Najpierw sprawdziłam historię i od razu znalazłam. Z tego co zauważyłam, mama często odwiedzała ich stronkę, nawet dzisiaj rano.
Przeczytałam podstawowe informacje i nic nowego się nie dowiedziałam, było wszystko to co już mówiła mi moja rodzicielka.
Nie chciało mi się już tego czytać, więc chwyciłam za fajki, telefon i wyszłam z domu. Poszłam oczywiście do mojej przyjaciółki.
Weszłam na górę i zadzwoniłam do drzwi. Otworzyła mi ciocia, przywitałam się i weszłam do środka.
- Jest Dominika?
- Nie ma jej, ani Sebastiana. Jeszcze nie wrócili ze szkoły.
- Aha. No ok
- Zaczekaj na nich jak chcesz
- No zaczekam. Chcesz zapalić ciocia ?
- Jak masz to zawsze chętnie - zaśmiała się ciocia
Poczęstowałam i sama również zapaliłam.
Jak zawsze nasza rozmowa tak się rozkręciła, że nie było końca, nawet nie wiem kiedy ten czas tak szybko zleciał.  Gdy się obejrzałam była już 21 a przyszłam o 17. Moich przyjaciół jeszcze nie było. Nigdy tak długo nie wracali do domu, a zwłaszcza chłopak, on był punktualny.
Ich mama również zaczęła się martwić. Specjalnie, aby ją uspokoić chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do Domi.
Po kilku sygnałach w końcu odebrała.
[A] - No gdzie wy jesteście ? Siedzę u Ciebie od kilku godzin.
[D] - Przyjdź szybko do naszego parku.
[A] - A co się stało?
[D] - Seba się napił i nie mogę mu przemówić, żebyśmy już wrócili do domu.
[A] - Dobra już idę
[D] - Pośpiesz się

Zakończyłam połączenie i spojrzałam od razu na ciocie, widziałam po niej, że bardzo się wystraszyła.
Podeszłam do niej i ją przytuliłam.
- Nie bój się ciocia, przecież wszystko jest dobrze. Seba tylko trochę wypił. Za chwilę ich przyprowadzę.
- A Dominika coś piła ? - spytała od razu
- Nie nic nie piła. Dobra ja lecę po nich szybko. Wezmę tylko klucz, a ty się zaklucz. Jak ich znajdę to napiszę sms'a.
Do parku nie było daleko więc szybko dobiegłam. Napisałam, że wszystko jest ok i podeszłam do tej dwójki.
- Jestem. Dominika biegnij do mamy do domu, żeby się nie martwiła, a ja zajmę się Sebą. - powiedziałam od razu
- Ja go nie zostawię. - zaczęła przyjaciółka
- Proszę idź, dam radę. Trzymaj klucz, za chwilę będziemy, a jak nie dam sobie rady to do ciebie zadzwonię.
Dziewczyna już nic więcej nie odpowiedziała tylko pobiegła w stronę kamienicy.
Ja od razu usiadłam kogo przyjaciela i go przytuliłam. Wiedziałam, że coś musiało się stać, inaczej by nie pił tak dużo.
- Dalej chodź idziemy do domu. - zaczęłam
- Nie mogę.
- Dalej chodź.
- Pójdę pod jednym warunkiem.
- Jakim ?
- Zostajesz dzisiaj ze mną.
- Seba nie wygłupiaj się, wiesz że nie mogę
- No to zostaję tutaj.
- Jakie z ciebie dziecko. Dobra zostanę, a teraz chodź.
Chłopak już nie stawiał sprzeciwów i wstał z ławeczki. Mimo, że dużo wypił to dobrze się trzymał na nogach i szedł prosto. Napisałam jeszcze wiadomość do mamy, że wrócę rano bo zostaję u Domi. Odpisała mi tylko żebym na pewno przed szkołą jeszcze przyszła.
Wróciliśmy do domu. Chłopak od razu się rozebrał i położył w swoim łóżku.
- Ej a ty kładziesz się ze mną. - zawołał mnie gdy miałam już iść do innego pokoju.
- Tak wiem. Teraz idę zapalić, przebiorę się i przyjdę.
- To ja też idę zapalić - odpowiedział i wstał z łóżka
Wyglądał już lepiej niż wcześniej. Spaliliśmy po fajce i ja poszłam się przebrać w spodenki i bluzkę, którą dostałam od przyjaciółki.
Położyłam się obok Sebastiana, który już po woli zasypiał. Ten objął mnie ramieniem i przytulił do siebie, tak że moja głowa leżała na jego nagiej klatce piersiowej.
- Nigdy mnie nie zostawiaj. - usłyszałam lekki szept przyjaciela - nigdy
Nic nie odpowiedziałam, bo tak szczerze nie wiedziałam co. Po kilku minutach zauważyłam, że już oddycha równomiernie, czyli śpi. Teraz i ja mogłam spokojnie zasnąć. Tak też się stało.
---------------------------------------------------------------------------------------
Komentujcie! Mam nadzieję, że się spodoba.  :)
Pozdrawiam ;D