niedziela, 21 września 2014

Rozdział 8

Cała podróż będzie trwała jakieś 6 godzin. Zanudzę się na śmierć. Nie mam przy sobie nic co mogłoby zająć mnie na jakiś czas i jeszcze jadę sama. Minęły już 2 godziny, jeszcze tylko 4. Kolejny przystanek, kolejna kontrola. Nie mogę iść spać nawet na chwilę bo to niebezpieczne, nigdy nie wiadomo na kogo się trafi.
Nagle drzwi do mojego przedziału otworzyły się, stanęła w nich ładna, ciemnowłosa dziewczyna.
- Cześć jestem Monika. - przywitała się
- Hej ja Agnieszka albo Marchewa. Pomóc Ci z bagażami ?
- Jakbyś mogła.
Pomogłam dziewczynie rozłożyć torby na półki.
- A Ty gdzie tak ogólnie jedziesz? - spytałam
- Nad morze, na taki obóz, żeby pozbyć się kompleksów.
- Ooo to witam w klubie. W końcu spotkałam kogoś kto też tam jedzie.
- Naprawdę ? To super. Dowiedziałam się na dworcu, że do tego przedziału już nikt nie dojdzie. Co jeszcze mnie zdziwiło, teraz można zamknąć na kluczyk przedział jeżeli gdzieś się wychodzi, w sensie do toalety lub innego przedziału.
- A skąd mamy taki kluczyk wziąć ?
- Jak będzie kontrola biletów, czyli za chwilę.
- A to spoko. Takie pytanie. Palisz ?
- Tak i chętnie bym teraz poszła.
- Ja też ale musimy poczekać na ten kluczyk.
Posiedziałyśmy jeszcze trochę, pogadałyśmy i poznałyśmy się lepiej. Po jakiś 30 minutach było sprawdzanie biletów i dostałyśmy kluczyk. Dziwne to trochę, nigdy wcześniej nie słyszałam o czymś takim, ale no cóż wszystko jest możliwe. Wzięłyśmy fajki i poszłyśmy do toalety. Jeden papieros chwila przerwy i drugi. Mimo wszystko jeden to za mało. Spaliłyśmy i wróciłyśmy do siebie.
Zostały nam jeszcze jakieś 3 godziny podróży. Trochę nas zmuliło i postanowiłyśmy położyć się chociaż na chwilę.
Założyłam słuchawki na uszy i wsłuchałam się w piosenkę Bednarka "Cisza". Jakoś nie mogłam zasnąć. Z tego co widziałam to Monika już śpi.
Myślałam o ostatnich tygodniach. Mimo wszystko trochę się zmieniło. Nie przyjaźnimy się już z Sandrą, dowiedziałam się, że ktoś się we mnie zakochał. Jakiś obłęd. Chce żeby te wakacje minęły szybko i wszystko wróciło do normy.
Im jesteśmy bliżej tym bardziej tęsknie za przyjaciółmi i boję się tego co mnie spotka. Wiem że nic złego mi się nie przytrafi, ale zawsze jakiś strach jest. Mimo że na zewnątrz jestem twarda to w środku jestem wrażliwą osobą, którą łatwo zranić. Dlatego też postanowiłam się zmienić. Wiem że te wakacje, ten obóz nie zmieni tylko mojego wyglądu ale również mój charakter. Ludzie będą na mnie inaczej patrzeć i ja na siebie samą też. Chce stanąć przed lustrem i wiedzieć, że jestem tym kim chce być.
Mimo że jestem jeszcze młoda to marzę już o własnym gniazdku i wielkiej miłości. Może to banalne, bo każda dziewczyna w moim wieku o tym myśli, ale ja wiem że jestem na to gotowa.
Z moich rozmyślań wyrwał mnie sms. ''Wiem, że trochę szybko, ale już tęsknimy. Odezwij się jak dojedziesz. Muszę z Tobą porozmawiać. :)'' nadawcą był Seba. Trochę dziwny ten sms, ale wszystkiego dowiem się później. Nie odpisywałam nawet, bo nie ma po co. Jak dojadę i ogarnę się to zadzwonię.
Minęła godzina, jeszcze dwie. Pociąg stanął, a do naszych drzwi przedziału ktoś zapukał. Obudziłam Monikę i podeszłam otworzyć. Przede mną stał wysoki, dobrze zbudowany blondyn około 25 lat.
- Cześć jestem Paweł. - uśmiechnął się - a wy to Aga i Monia ?
- Tak. - odpowiedziałam ze zdziwieniem - ja Aga a to Monika
- Nie patrz tak na mnie - zaśmiał się - jestem jednym z waszych opiekunów z obozu
- Aaa to już wiele wyjaśnia - wtrąciła się dziewczyna
Pomogłyśmy położyć torby i usiedliśmy na swoje miejsca. Zaczęła się żywa dyskusja. Jako że chciałyśmy się jak najwięcej dowiedzieć od naszego opiekuna zawalałyśmy go pytaniami.
Dowiedziałam się, że dołączy do nas jeszcze jedna dziewczyna i razem w trójkę zamieszkamy w jednym domku. Każdego dnia będziemy miały ćwiczenia, wycieczki itp. Na końcu obozu będziemy miały inną metamorfozę. Zabiorą nas do fryzjera, na zakupy itp itd. W każdym tygodniu będziemy mieli jeden dzień wolny, w którym możemy chodzić na plażę, do miasta. Co do papierosów to możemy palić, ale nie ujawniać się za bardzo z tym. Więc nie jest tak źle. Wakacje z plusem jakby.

Po kolejnej godzinie dołączyłam do nas Michalina. Była ona grubsza od nas i to o wiele, ale za to była bardzo ładna z twarzy i miła. Poznałyśmy się na szybko, ponieważ została nam tylko godzina podróży.
W pewnym momencie pociąg się zatrzymał, a więc to tutaj. Każdy zabrał swoje rzeczy i wyszliśmy na dworzec. Paweł wykonał telefon, a my czekałyśmy na jakąś informacje.
- Za jakieś pół godziny przyjedzie następny pociąg z innymi uczestnikami, wtedy podeślą nam busa. Więc musimy zaczekać. Chodźcie pójdziemy przed dworzec na ławeczki, tam możecie sobie zapalić.
Wszystkie bez żadnego gadania zebrałyśmy się i poszłyśmy za trenerem.
- Całkiem fajny jest ten Pawełek - usłyszałam szept Moniki
- Taki przystojniaczek - odpowiedziałam
- Jeżeli mnie obgadujecie to mam nadzieję, że mówicie coś miłego - usłyszałyśmy głos Pawła
Od razu zrobiło nam się głupio i zalał nas rumieniec na policzkach. Usiedliśmy na ławeczkach i od razu każdy wyciągnął papierosy nawet opiekun, zdziwiłam się, ale nic nie powiedziałam.
- Więc opowiadajcie. Kogo zostawiłyście w waszych miasteczkach. Chłopaków ? Przyjaciół?- powiedziała Michalina
- Ja zostawiłam moich przyjaciół. Chłopaka nie mam, a rodzice chyba się cieszą, że wyjechałam. - powiedziałam jako pierwsza
- Dlaczego sądzisz, że się cieszą?
- Oj długa historia, ale w skrócie zawsze mieli mnie w dupie. Dobra ale mniejsza teraz Monia.
- Ja zostawiłam mojego chłopaka i przyjaciółkę. Moi rodzice nie żyją od 3 lat.
- Oj tak mi przykro - odpowiedziałam
Przytuliliśmy wszyscy razem dziewczynę i wróciliśmy do rozmowy.
- A ja zostawiłam tylko rodziców. - powiedziała Micha - przyjaciół nie mam tylko znajomych a chłopaka tez brak.
- Dobra koniec pogaduszek, bo widzę drugą grupę. Zbieramy się. - powiedział Paweł
Podeszli do nas 3 chłopacy. Jak się okazało jeden z nich to trener Maciej, a pozostali to uczestnicy Jarek i Karol. Załadowaliśmy się szybko do busa i ruszyliśmy. Dotarliśmy poza miasto do małej wioski. Niedaleko musiała być plaża bo doskonale było słychać szum fal.
- Chodźcie pokażę wam wasze domki - powiedział Maciej.
Zaprowadził nas do najbardziej oddalonego domku, jak się okazało naszego, który był chyba najbliżej plaży. Kawałek za naszym domkiem zaczynała się już plaża. Widok był niesamowity, już chciało się iść na plażę. Weszłyśmy do środka. Każda zajęła łóżko i szafę. Nawet nie był taki zły. Był duży, każda z nas miała swoją szafę, był stolik z krzesłami, łazienka też duża, mały taras. Coś czuję, że nie będzie, aż tak źle jak wydawało się na początku.
Postanowiłyśmy najpierw się rozpakować. To nie było takie łatwe, ale jakoś ładnie wszystko poukładałam w szafie i byłam ogarnięta. Napisałam szybko smsa do Sebastiana, że jestem już na miejscu i później zadzwonię.
- To co dziewczyny idziemy zobaczyć resztę obozu ? - spytałam
Mijając domki doszłyśmy najpierw do stołówki. Następnie znalazłyśmy basen. Całkiem niezły jak na takie miejsce. Następny był orlik. Coraz bardziej mi się tutaj podoba.
- Ej dziewczyny - usłyszałyśmy głos Pawła
Podeszłyśmy do niego.
- No co jest.?
- Za godzinę zaczynają się wszystkie badania, spotkania itd. Przyjdę po was do waszego domku, więc lepiej idźcie tam i się nie ruszajcie. A i jeszcze podajcie mi swoje numery.
Nie miałyśmy nawet czasu za dużo odpowiadać, szybko podałyśmy numery i poszłyśmy do siebie. Ledwo co trafiłyśmy.
Miałyśmy chwilę czasu, więc wyszłam na zewnątrz i zadzwoniłam do przyjaciela. Jeden sygnał, drugi, trzeci, czwarty i w końcu odebrał
[S] - Siemka opowiadaj
[A] - Jest super. Mamy dzisiaj trochę zabiegany dzień, ale miałam zadzwonić, więc dzwonię. Chciałeś mi coś powiedzieć, więc słucham.
[S] - Już dawno się zbierałem, ale teraz jak ciebie nie ma postanowiłem......

------------------------------------------------------------
Mam nadzieję że się podoba :) CDN.

środa, 18 czerwca 2014

Rozdział 7

... jakiegoś kolesia oczywiście z Sandrą.
Ona chyba mnie prześladuję, gdzie nie spojrzę tam ona. Chciałam się przejść, alby właśnie zapomnieć chociaż na chwilę o tym wszystkim, a ona nawet tutaj musi być.
Postanowiłam to wykorzystać i zrobiłam szybko kilka fotek. Na szczęście mnie nie zauważyli. Wróciłam szybko do domu. Próbowałam obudzić Dominikę, ale jakoś nie miała ochoty wstawać. Poszłam do pokoju, w którym spał Sebastian. Weszłam po cichu, ale chłopak nie spał.
- Ej co jest, że nie śpisz ? - spytałam po cichu podchodząc do łóżka
- Jakoś nie mogę zasnąć. A ty co tak chodzisz po pokojach?
- A byłam się przejść i nie zgadniesz kogo spotkałam.
- No chyba nie zgadnę.
- No to spotkałam Sandrę z jakimś innym kolesiem - odpowiedziałam z uśmiechem
- I co się tak cieszysz ? Jeszcze kilka godzin temu chciałaś ją zabić.
- Tak, ale teraz widziałam ją na tylnym siedzeniu jakiegoś samochodu. Reszty się domyśl.
- No co ty. Gdzie to było?
- Niedaleko, jak się schodzi na dół. A zresztą zrobiłam zdjęcia.
Pokazałam chłopakowi wszystkie zdjęcia, jakie udało mi się zrobić. Myślałam, że nie wytrzyma ze śmiechu. Z jednej strony było to trochę obrzydliwe, a z drugiej strasznie śmieszne. Postanowiliśmy, że póki co nigdzie nie puścimy tego w świat dopiero wtedy jak spróbuje nam jakoś zaszkodzić to możemy ją zastraszyć. Posiedzieliśmy jeszcze chwile, porozmawialiśmy o imprezie i chciałam iść już spać. Chciałam wyjść z pokoju, ale jednak nie było mi to dane.
- Położysz się ze mną? - spytał - jakoś nie mogę ostatnio spać, a może jak położę się z Tobą to mi się uda.
Z tym akurat nie było problemu to mój przyjaciel, więc bez żadnego ''ale'' położyłam się na łóżku
- Jak chcesz to się przytul - powiedziałam odwracając się plecami
- A może to ty się do mnie przytulisz ? - usłyszałam
Cicho westchnęłam i odwróciłam się. Przytuliłam się do nagiej klatki piersiowej chłopaka i wsłuchiwałam się w bicie jego serca. Nie wiem dlaczego, ale zawsze jak słyszałam właśnie jego bicie serca, od razu się uspokajałam. Przy nikim innym tak nie miałam, tylko przy nim.
Po kilku minutach wsłuchiwania usnęłam.

Następnego dnia obudziłam się kilka minut przed 13. Sebastian nadal spał. Wyszłam po cichu, tym razem mi się udało i nie obudziłam go.
Jak po każdej imprezie, oczywiście był kac morderca. Zeszłam na dół, nikogo jeszcze oczywiście nie było. Wyciągnęłam z lodówki jedno z ostatnich piw. Najlepsze na kaca. Usiadłam w salonie na kanapie i rozkoszowałam się smakiem zimnego napoju. Na szafce znalazłam moją paczkę papierosów, wzięłam ją, piwo i wyszłam do ogródka. Usiadłam na jednym z krzeseł ogrodowych, odpaliłam fajkę i rozkoszowałam się spokojem. Dzisiaj czuję, że będzie ciężki dzień musimy jeszcze to posprzątać, wrócę do domu i muszę się spakować. Nie mam już ochoty na nic.
Trochę się boję tego całego wyjazdu, ale skoro jest już taka okazja to nie warto jej przepuścić. Nie wiem kogo tam poznam, co mnie tam czeka, ale czuję że będzie warto przetrwać to wszystko. Trochę długo, bo aż dwa miesiące i całe wakacje mi zlecą, ale czego nie robi się, żeby być ładną i zgrabną. Najgorzej mi będzie rozstać się z przyjaciółmi, resztę jakoś przeżyję.
- Co tak sama siedzisz? - usłyszałam głos Patryka i aż podskoczyłam
- Co mnie debilu straszysz.
- Oj no sorry, nie chciałem.
- Tak jasne, ty nigdy nic nie chcesz
- Masz może fajkę, bo mi się już skończyły ?
Podałam mu paczkę i poczęstowałam go. Przesiedzieliśmy jakieś 30 minut sami, rozmawiając o wszystkim i o niczym. Później dołączyła do nas reszta przyjaciół. Postanowiliśmy zabrać się do sprzątania. Każdy miał wybrane pomieszczenie. Ja wzięłam kuchnie, bo nie było aż tak dużo. Skończyliśmy przed 15. Usiedliśmy na zewnątrz, wypiliśmy jeszcze po jednym piwie i rozeszliśmy się do domów. Jutro już wyjeżdżam, niestety. Umówiliśmy się, że rodzeństwo odprowadzi mnie na pociąg, który mam o 12.30.
Weszłam do domu i jak zawsze zastała mnie cisza. Obeszłam cały dom w poszukiwaniu, chociaż jednej żywej duszy i nikogo oczywiście nie znalazłam. W salonie na stoliku leżała karteczka. ''Jesteśmy u znajomych, wrócimy wieczorem. Przygotuj się na jutro. Spakuj się, wszystko masz wyprane. Mama''
No nic nowego. Poszłam do swojego pokoju włączyłam muzykę na full i zaczęłam pakowanie.
Wyciągnęłam wielką walizkę podróżną.
Zanim coś spakowałam, weszłam na stronę obozu i przeczytałam umieszczony artykuł z listą rzeczy, które mamy zabrać.
Czytając uważnie każdy punkt, pakowałam wszystko po kolei. Czyli dresy długie i krótkie, coś do spania, jeansy, bluzki, bluzy, buty do biegania oraz normalne, kurtkę przeciwdeszczową i co mnie zdziwiło sukienkę (z tego co przeczytałam to w połowie obozu odbędzie się impreza), kilka paczek fajek, które miałam już wcześniej kupione, przybory toaletowe itd itp.
Pakowanie skończyłam przed 19. Rodziców nadal nie było. Z nudów posprzątałam pokój, aby pod moją nieobecność mama mi tutaj nic nie ruszała. Zajęło mi to około godziny.
Po skończonej pracy poszłam do kuchni, zrobiłam sobie kolację i zasiadłam przed Tv.
Czasami żałuję, że nie mam chociaż psa. Wtedy podczas nieobecności rodziców miałabym z kim posiedzieć, miałabym chociaż zajęcie, żeby iść na spacer itp.
Około 21 poszłam do swojej łazienki. Zrobiłam sobie gorącą kąpiel i przesiedziałam w wannie jakieś 1,5 godziny. W końcu gdy wyszłam, usłyszałam, że rodzice już są w domu. Nie schodziłam do niech. Ustawiłam sobie jeszcze budzik, żeby zdążyć na pociąg. To już jutro, nie mogę się doczekać. W końcu spełnię swoje marzenie.
Po kilku minutach już spałam.
Usłyszałam dźwięk przychodzącego sms'a. Spojrzałam na zegarek 3.45. Kogo pogięło, żeby o tej godzinie pisać...?  Odpowiedź jest oczywiście prosta... Sebastian
''Przepraszam, że budzę, ale nie mogę spać. Cały czas mam w głowie, że jutro wyjeżdżasz. Na prawdę musisz? :'(''
Nie wiedziałam że taką przykrość sprawia mu mój wyjazd. Sama nie chce ich zostawiać, będę tęsknić, ale co mam zrobić, chce schudnąć.
"Ruszaj dupsko i za 15 minut się widzimy w połowie drogi ;)''
Długo nie musiałam czekać na odpowiedź. '' Wariatka :D''
Wstałam szybko z łóżka ubrałam się w jakieś jeansy i ciepłą bluzę. Wyszłam po cichu z domu i udałam się w stronę przyjaciela. Jak zawsze zdążyłam dojść do samej kamienicy, a Seby nigdzie nie było.
Po jakiś 10 minutach zjawił się w końcu.
- Tak wiem, jestem strasznie wolny. A teraz chodź. - powiedział
- Gdzie znowu ?
- Po piwo.
Wolałam już nie komentować. Doszliśmy dość szybko, kupiliśmy to co potrzeba i poszliśmy do parku. Odpaliliśmy fajki, otworzyliśmy piwo i siedzieliśmy jak zawsze.
- Na serio musisz wyjechać?
- Nie muszę, ale chce.
- Ale po co ci to? Dlaczego nas zostawiasz?
- Bo chce być chuda. Dobrze wiesz, że nie chce was zostawiać, ale nie mam innego wyjścia. Zrozum mnie.
- Wiesz, że będę bardzo tęsknić? Tak samo jak inni, a może nawet bardziej.
- Wiem. Ja też będę tęsknić. Postaram się przebyć cały obóz jak najszybciej się da i wrócę. Będziemy pisać, dzwonić do siebie codziennie. Obiecuję
- Nie masz innego wyjścia. Nawet jak nie będziesz chciała gadać ze mną to ja i tak będę dzwonić. Jesteś na to skazana.
- Niestety tak. Ale nie martw się, jakoś to będzie. Damy rade.
- Kto inny jak nie my ?
- No w końcu gadasz normalnie. Mam nadzieje, że jutro idziesz ze mną na pociąg?
- Jasne, że idę. Dobra koniec tego tematu. Ej a właśnie jak tam twój wielbiciel?
- A wiesz, że ostatnio na szczęście się do mnie nie odzywał, nigdzie go nie widziałam, ani nie słyszałam nic o nim.
- No to o tyle dobrze.Poczekaj bo chyba telefon mi dzwoni... Mama... Hallo... Z Agą... No za chwilę... Przecież nic się nie stanie... No dobra już... Narazie... Matka się wystraszyła, że mnie nie ma w chacie.
- Dobra to chodź, wracamy już.
- Czekaj, ale najpierw mnie jeszcze porządnie przytul.
Podeszłam do chłopaka i mocno go przytuliłam. Staliśmy tak przez jakieś 10 minut. Zauważyła, że ostatnio Sebastian zrobił się bardziej uczuciowy, niż wcześniej. Ciekawe co się z nim dzieje. Może się zakochał.
Po chwili poszliśmy już w stronę domów. Zapaliłam jeszcze i poszłam spać.

Przeklęty budzik zadzwonił równo o 9. Powoli wstałam, zeszłam na dół. Mama już nie spała, robiła w kuchni śniadanie. W naszym domu to bardzo rzadki widok. Usiadłam za blatem i czekałam, aż coś powie.
- Tu już masz usmażone naleśniki z jagodami, a sok masz w lodówce.
Zdziwiłam się trochę, ale nic nie mówiłam. Nalałam sobie soku do szklanki i usiadłam ponownie na to samo miejsce.
Mama się cieszy, że wyjeżdżam czy może chce mnie jakoś pożegnać? Zachowuje się bardzo dziwnie, jest taka radosna, cały czas się do mnie uśmiecha, nuci jakąś piosenkę pod nosem... o co tutaj chodzi ?
Nie będę się chyba nad tym zastanawiać, bo nie chce poznać odpowiedzi. Po chwili przyszedł tata, po jego minie stwierdzam, że też zdziwił się tym co zobaczył.
Zjadłam naleśniki i poszłam do siebie do pokoju. Sprawdziłam czy mam wszystko spakowałam, z tego co wiem to tak. Schowałam jeszcze papierosy, które wcześniej sobie kupiłam.
Na zegarku była dopiero 9.45, więc do pociągu zostały mi ponad 2,5 godziny. Pójdę na godzinkę przyjaciół i pożegnam się z ciocią i resztą. Ubrałam się w jakieś luźne ubrania i wyszłam z domu. Odpaliłam fajkę, włożyłam słuchawki w uszy i poszłam przed siebie. Szybko doszłam, weszłam do mieszkania. Przywitałam się z każdym.
- No to co mała, za ile wyjeżdżasz? - spytała ciocia
- Za jakieś 2 godziny. Przyszłam na chwilę pożegnać się i spadam.
- Ale my chyba idziemy odprowadzić cię tak ?- odezwała się Dominika pokazując na siebie i Sebe.
- No tak. Ale za chwile i tak musimy iść.
Posiedziałam jeszcze jakieś 30 minut i poszliśmy do mnie. Jeszcze raz sprawdziłam czy wszystko mam, wykąpałam się szybko, ubrałam się w jeansy i koszule. Została godzinka do odjazdu pociągu. Pożegnałam się z rodzicami i pojechałam z przyjaciółmi wcześniej zamówioną taksówką.
Już zaczęłam się denerwować. Dotarliśmy na dworzec i jeszcze przed wejściem zapaliliśmy papierosa. Przyjaciele starali się jakoś mnie pocieszyć, ale to nic nie dawało. Znalazłam odpowiedni peron i czekałam na przyjazd pociągu. Jakieś 15 minut przed planowanym odjazdem podjechał pociąg. Serce biło mi jak oszalałe.
- Dobra ja już nie chce tam jechać. - powiedziałam
- Teraz już nie wymyślaj. Skoro już tutaj jesteś to nie uciekniesz.- odpowiedziała mi Domi
- Przytulcie mnie
Postaliśmy chwile i musieliśmy już wejść do wagonu. Odnalazłam odpowiedni przedział i miejsce. W moim przedziale jeszcze nikogo nie było. Sebastian położył mi walizkę na półkę. Za chwile miał być odjazd. Łzy popłynęły mi mimowolnie. Przytuliłam się szybko do Dominiki.
- Będę za tobą tęsknić - szepnęłam
- Ja za tobą też - odpowiedziała mi mocniej mnie przytuliła - zostawię was. Pożegnajcie się. - dodała jeszcze a łzy również jej spłynęły i wyszła.
Spojrzałam na Sebę, a on mocno się do mnie przytulił. Staliśmy tak dłuższy czas.
- Wiedz, że będę cały czas o tobie myślał i tęsknił. Pisz do mnie o każdej porze, dzwoń. Zawsze jestem do twojej dyspozycji.
- Ja też będę tęsknić, każdego dnia będę pisać. A ty pilnuj mojej Domi.
Przytuliliśmy się, pocałowałam chłopaka w policzek i wyszedł.
Postałam chwile w przedziale, ogarnęłam się i wyszłam na korytarz do okna. Przyjaciele stali i czekali. Pociąg ruszył, a ja stałam i machałam ze łzami w oczach. Mam nadzieję, że szybko wrócę.