sobota, 21 grudnia 2013

Rozdział 6

- Ej Dawid co jest ? - spytała
- Ty jeszcze się kurwa głupio pytasz co jest ? - odpowiedział, a wręcz krzyknął
- Dawid uważaj sobie i nie krzycz na moją córkę  - odezwał się ojciec Sandry.
- To może niech twoja córka powie ci gdzie wczoraj była
Wszyscy spojrzeli się na dziewczynę i czekali na jej reakcję.
- Ale o co niby ci chodzi ? - spytała
- Na chuj kurwa udajesz. Przecież cię wczoraj widzieli jak się całowałaś z jakimś kolesiem. - Dawid już nie wytrzymał
- Po co kłamiesz przecież nic takiego nie było. - próbowała się bronić
- Jak to nic nie było, a te zdjęcia jak się liżesz to może z neta ściągnęłam. ? - wtrąciłam się i pokazałam wszystkim
Dziewczyna nie wiedziała co ma powiedzieć, zrobiła się cała czerwona i spuściła głowę na dół.
- To koniec. Nara - powiedział nasz przyjaciel i wyszedł
- Nie należysz już do naszej ekipy. - dodała Dominika i wszyscy wyszliśmy
Zbiegłam szybko na dół, ale Dawida już nie było. Napisałam do niego sms'a: ''Jak chcesz ze mną pogadać to daj znać, a przyjdę sama.''
Po kilku minutach dostałam odpowiedź. : ''Idę w stronę mostu, jak możesz to przyjdź.''
Nie czekając na resztę poszłam szybkim krokiem w stronę chłopaka. Nie było daleko, ale droga strasznie mi się dłużyła. Miałam czas na przemyślenia.
Z Sandrą przyjaźniłam się od małego, mimo że pochodziłyśmy z dwóch różnych światów to potrafiłyśmy się ze sobą dogadać. Zawsze znała wszystkie moje sekrety, tak samo jak Dominika. Lecz jak zaczęła się zadawać z taką jedną Darią nasze drogi zaczęły się rozchodzić. Dziewczyna strasznie się zmieniła i już nie miała tyle czasu dla nas co wcześniej. Dzięki temu moje więzi z resztą ekipy bardziej się zawiązały i zaczęliśmy więcej czasu spędzać ze sobą. Mimo, że na początku żałowałam, że tak się stało z biegiem czasu cieszyłam się z tego i już dawno chciałam zakończyć tą ''przyjaźń''. Nie chciałam tylko, żeby kogoś skrzywdziła, próbowałam temu jakoś zapobiec, ale jak widać nie udało mi się.
Po kilku minutach doszłam na miejsce, chłopak siedział pod mostem i patrzył przed siebie. Podeszłam do niego i lekko go przytuliłam.
- Wiesz... Każdy mnie ostrzegał przed Sandrą, ale ja im nie wierzyłem. Myślałem, że ona jest inna, miałem nadzieję, że się zmieniła, że wszyscy się mylili, myślałem, że mnie nie zrani, że będziemy razem na prawdę długo. Na początku było zajebiście, ale po pewnym czasie wszystko zaczęło się psuć. Codzienne kłótnie zakazy, oszukiwanie, żadnych spotkań, olewanie. To musiało się stać, ale nie wiedziałem, że już na początku wakacji, chociaż lepiej, że wcześniej niż żeby było później jeszcze gorzej.
- Ona odkąd zaczęła się spotykać z Darią to się zmieniła. Nie masz się czym przejmować. Może lepiej, że tak się stało znajdziesz kogoś lepszego i wartego ciebie. I ciesz się całe wakacje możesz być wolny i imprezować do woli. Nikt nie będzie cie marudzić i robić wyrzutów.
- W sumie masz rację. Dzięki. Jak ty to robisz, że potrafisz każdego pocieszyć w tak krótkim czasie. ?
- Nie wiem, tak jakoś mi to wychodzi samo.
- Nie wyjeżdżaj. Bez Ciebie nie będzie takich misji, nie będzie miał kto mnie pocieszać no i będziemy tęsknić, a zwłaszcza taki jeden z naszej ekipy.
- Kto niby?
- Nieważne. Nie mogę powiedzieć. Domyśl się, a teraz chodź do reszty.
Postanowiłam nie wnikać.
W drodze powrotnej rozmawialiśmy ogólnie o wszystkim i niczym, nie wracaliśmy już do tematu Sandry.
Wszyscy czekali na nas w parku tak jak zawsze. Domyślili się, że poszliśmy razem porozmawiać.
Do imprezy zostało nam 1,5 h. Każdy rozszedł się do swojego domu. Umówiliśmy się, że około 20.30 będziemy się zbierać po kolei .
Wróciłam do domu, rodzice siedzieli w salonie i pili wino. Przywitałam się i przypomniałam, że dzisiaj idę na imprezę. Nie mieli nic przeciwko, ponieważ mają do mnie zaufanie.
Została mi godzina, więc od razu weszłam pod prysznic. Następnie wyprostowałam włosy, zrobiłam mocniejszy makijaż i poszłam do garderoby po ubrania. Po dłuższym zastanowieniu zdecydowałam się na Różową spódniczkę, czarną bluzkę z zamkiem z przodu, czarne wysokie koturny oraz małą torebkę. Dodałam jeszcze kilka dodatków. Do torebki spakowałam fajki, błyszczyk, zapalniczkę i mój mały perfum.
Zostało mi jeszcze 10 minut, więc najpierw pokazałam się rodzicom i poszłam zapalić na taras.
Szybko spaliłam.
- To ja już idę. - krzyknęłam
- Dobrze. Baw się dobrze, tylko pamiętaj, że niedługo wyjeżdżasz. - odkrzyknęłam mama
- Tak pamiętam - odpowiedziałam i wyszłam z domu

Do kamienicy przyjaciół szybko doszłam. Napisałam, że czekam i już po chwili się zjawili. Dominika była ubrana w czarną sukienkę z ćwiekami i również czarne buty.
Za to Sebastian miał na sobie niebieską koszulę w kratę i ciemne jeansy, włosy na żel.
- No no no jaka laska i przystojniak. - powiedziałam
- Jeszcze nie zauważyłaś, że ja zawsze jestem przystojny ? - odpowiedział przyjaciel
- Ja odpowiem normalnie dzięki i Ty też świetnie wyglądasz - odpowiedziała Domi
- Dzięki. A co do ciebie - wskazałam na chłopaka - musiałabym się mocno zastanowić.
- Ej ty uważaj na to co mówisz bo możesz tego gorzko pożałować.
- Jakoś się nie boję ciebie. A teraz zamilcz i ruszcie dupsko.
Do domu przyjaciela doszliśmy w kilka minut, nikogo z gości jeszcze nie było, a gospodarz się kąpał.
Zauważyłyśmy z Dominiką, że nic nie jest jeszcze przygotowane. Rozłożyłyśmy wszystko na talerze. Z pomocą Seby przestawiliśmy meble, aby było miejsce do tańczenia i wydzieliliśmy miejsce na ustawienie jedzenia i alkoholu.
Punktualnie zaczęli schodzić się wszyscy, nawet ci którzy nie byli zaproszeni. Z zaplanowanej liczby gości zrobiło się ich 2 razy więcej. Jednak nie przejmowaliśmy się tym za bardzo. Ważne, że przynieśli alkohol i jedzenie, więc dla nikogo nie zabraknie.
Od razu włączyliśmy muzykę, lecz nikt nie tańczył jak zawsze na początku. Wypiłam pierwsze piwo i postanowiłam razem z Dominiką rozruszać trochę imprezę. Włączyłyśmy jakąś klubową piosenkę i ustawiłyśmy głośność na maksa.
- Czas na show. - usłyszałam głos przyjaciółki przy moim uchu
Weszłyśmy na środek przygotowanego parkietu i zaczęłyśmy tańczyć, wyciągając ludzi do nas.
- Dawać ludzie, dawać!!!! Nie obijamy się!!! - krzyknęłam
Po chwili jak już większość jakoś tańczyło zauważyłam Patryka wchodzącego na krzesło.
- Chyba nie jesteście za bardzo rozbawieni, więc włączymy coś innego - krzyknął i przełączył kawałek - Nie spać, zwiedzać..
- Zapierdalać - krzyknęli wszyscy
- Nie spać, zwiedzać - krzyknął jeszcze raz, ale głośniej
- Zapierdalać
- No i dobra. A teraz bawić się o rana.
Wszyscy od razu zaczęli się lepiej bawić, mimo że powiedział tylko kilka słów. Od razu alkohol zaczął się lać. Wszyscy tańczyli i nikt nie stał pod ścianą.
Nasza grupka tańczyła razem, ale w pewnym momencie zauważyłam, że nie ma Dawida. Chwyciłam piwo, papierosy i poszłam go szukać. Przed domem, ani w ogródku go nie było, czyli musi być na piętrze gdzie nikt nie ma prawa wejść z gości.
Poszłam tam i sprawdzałam każde pomieszczenie. Nigdzie go nie było.
Weszłam do pokoju Patryka i tam go znalazłam na balkonie. Stał oparty o barierkę. Podeszłam do niego i stanęłam w milczeniu obok. Wiedziałam, że jak będzie chciał to sam powie.
Upiłam łyk piwa, otworzyłam fajki i poczęstowałam Dawida. Staliśmy i patrzyliśmy przed siebie w milczeniu. Stąd był najlepszy widok na miasto. Po kilku minutach odezwał się.
- Spotkałem ją, ona jest tutaj. Nie rozumiem jak mogła tutaj przyjść na nasza imprezę po tym wszystkim. Tańczyła z jakimś gościem, nie rozumiem jej. Wiem, że prawie każdy miał wstęp. Ale żeby ona miała taką czelność, żeby się tu pokazać. - nastąpiła chwila ciszy - Powiedz coś.
Nadal się nie odzywałam, a w środku gotowałam się ze złości.
- No odezwij się - poprosił ponownie przyjaciel
Wyrzuciłam papierosa, odstawiłam piwo i odezwałam się.
- Zabije szmatę.
Wybiegłam z pokoju. Mało co się nie zabiłam na schodach w moich butach, ale nie zwracałam na to uwagi. Stanęłam na jednym ze schodków i poszukałam jej. Faktycznie była i bawiła się w najlepsze z tym samym kolesiem, co wcześniej ją widzieliśmy.
Poczułam dotyk Dawida na moim ramieniu.
- Zostaw ją, nie warto.
- Nie daruje jej tego, nie będzie się tutaj bawiła, nie po tym co zrobiła - odpowiedziałam i pobiegłam dalej.
Dobiegłam do niej, poklepałam ją po ramieniu, odwróciła się, a ja z całej siły uderzyłam ją z pięści w twarz. Dziewczyna cofnęła się kilka kroków. Nagle muzyka ucichła i wszyscy byli wpatrzeni w nas.
- Albo stąd wyjdziesz sama i przestaniesz się już nam pokazywać albo ci w tym pomogę - powiedziałam
- Śmieszna jesteś i nie będziesz mi grozić - odpowiedziała
- Zdziwisz się - uderzyłam ją jeszcze mocniej
Prawie upadła, ale chwycił ją jej kochaś. Od razu doskoczyła do mnie i próbowała mnie dotknąć, niestety nie udało jej się.
- Jesteś taka cwana w mordzie, potrafisz się tylko przechwalać, a jak przyjdzie co do czego to nie potrafisz nawet trafić. Kto tu jest teraz kurwa śmieszny. Jeżeli jeszcze raz się nam pokażesz to wtedy dostaniesz jeszcze mocniej.
- Jeszcze zobaczymy suko. - odpowiedziała
- To groźba czy obietnica ?
Nie usłyszałam już odpowiedzi, bo dziewczyna się odwróciła. Nawet nie zauważyłam kiedy obok mnie pojawili się moi przyjaciele. Patrzyli na mnie z wielkim zdziwieniem. Nie wytrzymałam i wyszłam z pomieszczenia. Pobiegłam tam gdzie byłam wcześniej, czyli na balkon. Usłyszałam muzykę.
Zapaliłam papierosa i napisałam się piwa. Łzy spływały po moim policzku, nie próbowałam nawet ich zatrzymać. Stałam i patrzyłam przed siebie.
Po kilku minutach poczułam kogoś dotyk, był to Sebastian. Stanął za mną i mnie przytulił, tego teraz najbardziej potrzebowałam. Odwróciłam się do niego przodem i wtuliłam w jego klatkę piersiową. Łzy nadal spływały mi po policzkach, ale powoli uspakajałam się. Gdy już przestałam płakać odsunęłam się lekko od chłopaka, ten pocałował mnie w głowę i puścił. Zawsze jak to robił czułam się bezpieczna.
- Nie sądziłam, że kiedykolwiek uderzę ją. Była moją przyjaciółką i wiele razem przeszłyśmy. Zawsze jakoś się pogodziłyśmy, nawet po najgorszej kłótni. Po tym co zrobiła Dawidowi, jak oszukała nas, wiedziałam, że już się z nią nie pogodzę, ale mogła się chociaż usunąć z naszego życia, a ona jak niby nic przychodzi na naszą imprezę i dobrze się bawi z jakimś lamusem. Nie wyobrażam sobie nawet co czuł Dawid jak ją zobaczył. Jak się okażę, że już wcześniej go zdradzała to chyba ją zabiję. Nie pozwolę, żeby ktoś tak traktował moich przyjaciół.
- Już uspokój się. Pokazałaś na co cię stać i już jej nie ma. Postaramy się o to, żeby nie wpieprzała się do naszego życia. Wiem, że będzie ciężko, ale musimy o niej zapomnieć nie warto się nią przejmować. Liczy się to co będzie, a nie to co było.
- Dziękuję, że jesteś tutaj teraz.
- Taki mój obowiązek. Chcesz wracać do domu ?
- Nie po to tak się postaraliśmy, żebym teraz wracała do domu. Idziemy się bawić.
- No dobrze.
- Jeszcze raz dziękuje - powiedziałam i pocałowałam przyjaciela w policzek.
Zeszliśmy na dół i dołączyliśmy do wszystkich. Dominika podeszła do mnie i zapytała się czy wszystko w porządku, odpowiedziałam, że tak. Zaczęłam ponownie tańczyć i zapomniałam chociaż na chwile o wszystkim. Z tego co zauważyłam Dawid też dobrze się bawił i niczego sobie nie żałować.
Reszta imprezy przebiegła bez większych niespodzianek. Wszyscy rozeszli się około 4 nad ranem. Dom nie wyglądał tak źle. Nie mieliśmy już sił i każdy położył się spać.
Na początku jakoś nie mogłam zasnąć, więc postanowiłam się przejść. Nie jest to najlepsza pora na spacery, ale nie bałam się.
Jakieś 400 metrów od domu Patryka zauważyłam samochód, który ''trochę'' podskakiwał. Domyśliłam się co tam się dzieje. Przeszłam obok samochodu nawet nie patrzeć do środka, ale usłyszałam mi znajomy głos. Spojrzałam na samochód i zobaczyłam...

----------------------------------------------------------------------------
Jest i nowy rozdział po dość długiej przerwie. Mam nadzieję, że się spodoba. Trochę dziwny, ale no cóż tak jakoś mi się wymyśliło.
Pozdrawiam :D