... jakiegoś kolesia oczywiście z Sandrą.
Ona chyba mnie prześladuję, gdzie nie spojrzę tam ona. Chciałam się przejść, alby właśnie zapomnieć chociaż na chwilę o tym wszystkim, a ona nawet tutaj musi być.
Postanowiłam to wykorzystać i zrobiłam szybko kilka fotek. Na szczęście mnie nie zauważyli. Wróciłam szybko do domu. Próbowałam obudzić Dominikę, ale jakoś nie miała ochoty wstawać. Poszłam do pokoju, w którym spał Sebastian. Weszłam po cichu, ale chłopak nie spał.
- Ej co jest, że nie śpisz ? - spytałam po cichu podchodząc do łóżka
- Jakoś nie mogę zasnąć. A ty co tak chodzisz po pokojach?
- A byłam się przejść i nie zgadniesz kogo spotkałam.
- No chyba nie zgadnę.
- No to spotkałam Sandrę z jakimś innym kolesiem - odpowiedziałam z uśmiechem
- I co się tak cieszysz ? Jeszcze kilka godzin temu chciałaś ją zabić.
- Tak, ale teraz widziałam ją na tylnym siedzeniu jakiegoś samochodu. Reszty się domyśl.
- No co ty. Gdzie to było?
- Niedaleko, jak się schodzi na dół. A zresztą zrobiłam zdjęcia.
Pokazałam chłopakowi wszystkie zdjęcia, jakie udało mi się zrobić. Myślałam, że nie wytrzyma ze śmiechu. Z jednej strony było to trochę obrzydliwe, a z drugiej strasznie śmieszne. Postanowiliśmy, że póki co nigdzie nie puścimy tego w świat dopiero wtedy jak spróbuje nam jakoś zaszkodzić to możemy ją zastraszyć. Posiedzieliśmy jeszcze chwile, porozmawialiśmy o imprezie i chciałam iść już spać. Chciałam wyjść z pokoju, ale jednak nie było mi to dane.
- Położysz się ze mną? - spytał - jakoś nie mogę ostatnio spać, a może jak położę się z Tobą to mi się uda.
Z tym akurat nie było problemu to mój przyjaciel, więc bez żadnego ''ale'' położyłam się na łóżku
- Jak chcesz to się przytul - powiedziałam odwracając się plecami
- A może to ty się do mnie przytulisz ? - usłyszałam
Cicho westchnęłam i odwróciłam się. Przytuliłam się do nagiej klatki piersiowej chłopaka i wsłuchiwałam się w bicie jego serca. Nie wiem dlaczego, ale zawsze jak słyszałam właśnie jego bicie serca, od razu się uspokajałam. Przy nikim innym tak nie miałam, tylko przy nim.
Po kilku minutach wsłuchiwania usnęłam.
Następnego dnia obudziłam się kilka minut przed 13. Sebastian nadal spał. Wyszłam po cichu, tym razem mi się udało i nie obudziłam go.
Jak po każdej imprezie, oczywiście był kac morderca. Zeszłam na dół, nikogo jeszcze oczywiście nie było. Wyciągnęłam z lodówki jedno z ostatnich piw. Najlepsze na kaca. Usiadłam w salonie na kanapie i rozkoszowałam się smakiem zimnego napoju. Na szafce znalazłam moją paczkę papierosów, wzięłam ją, piwo i wyszłam do ogródka. Usiadłam na jednym z krzeseł ogrodowych, odpaliłam fajkę i rozkoszowałam się spokojem. Dzisiaj czuję, że będzie ciężki dzień musimy jeszcze to posprzątać, wrócę do domu i muszę się spakować. Nie mam już ochoty na nic.
Trochę się boję tego całego wyjazdu, ale skoro jest już taka okazja to nie warto jej przepuścić. Nie wiem kogo tam poznam, co mnie tam czeka, ale czuję że będzie warto przetrwać to wszystko. Trochę długo, bo aż dwa miesiące i całe wakacje mi zlecą, ale czego nie robi się, żeby być ładną i zgrabną. Najgorzej mi będzie rozstać się z przyjaciółmi, resztę jakoś przeżyję.
- Co tak sama siedzisz? - usłyszałam głos Patryka i aż podskoczyłam
- Co mnie debilu straszysz.
- Oj no sorry, nie chciałem.
- Tak jasne, ty nigdy nic nie chcesz
- Masz może fajkę, bo mi się już skończyły ?
Podałam mu paczkę i poczęstowałam go. Przesiedzieliśmy jakieś 30 minut sami, rozmawiając o wszystkim i o niczym. Później dołączyła do nas reszta przyjaciół. Postanowiliśmy zabrać się do sprzątania. Każdy miał wybrane pomieszczenie. Ja wzięłam kuchnie, bo nie było aż tak dużo. Skończyliśmy przed 15. Usiedliśmy na zewnątrz, wypiliśmy jeszcze po jednym piwie i rozeszliśmy się do domów. Jutro już wyjeżdżam, niestety. Umówiliśmy się, że rodzeństwo odprowadzi mnie na pociąg, który mam o 12.30.
Weszłam do domu i jak zawsze zastała mnie cisza. Obeszłam cały dom w poszukiwaniu, chociaż jednej żywej duszy i nikogo oczywiście nie znalazłam. W salonie na stoliku leżała karteczka. ''Jesteśmy u znajomych, wrócimy wieczorem. Przygotuj się na jutro. Spakuj się, wszystko masz wyprane. Mama''
No nic nowego. Poszłam do swojego pokoju włączyłam muzykę na full i zaczęłam pakowanie.
Wyciągnęłam wielką walizkę podróżną.
Zanim coś spakowałam, weszłam na stronę obozu i przeczytałam umieszczony artykuł z listą rzeczy, które mamy zabrać.
Czytając uważnie każdy punkt, pakowałam wszystko po kolei. Czyli dresy długie i krótkie, coś do spania, jeansy, bluzki, bluzy, buty do biegania oraz normalne, kurtkę przeciwdeszczową i co mnie zdziwiło sukienkę (z tego co przeczytałam to w połowie obozu odbędzie się impreza), kilka paczek fajek, które miałam już wcześniej kupione, przybory toaletowe itd itp.
Pakowanie skończyłam przed 19. Rodziców nadal nie było. Z nudów posprzątałam pokój, aby pod moją nieobecność mama mi tutaj nic nie ruszała. Zajęło mi to około godziny.
Po skończonej pracy poszłam do kuchni, zrobiłam sobie kolację i zasiadłam przed Tv.
Czasami żałuję, że nie mam chociaż psa. Wtedy podczas nieobecności rodziców miałabym z kim posiedzieć, miałabym chociaż zajęcie, żeby iść na spacer itp.
Około 21 poszłam do swojej łazienki. Zrobiłam sobie gorącą kąpiel i przesiedziałam w wannie jakieś 1,5 godziny. W końcu gdy wyszłam, usłyszałam, że rodzice już są w domu. Nie schodziłam do niech. Ustawiłam sobie jeszcze budzik, żeby zdążyć na pociąg. To już jutro, nie mogę się doczekać. W końcu spełnię swoje marzenie.
Po kilku minutach już spałam.
Usłyszałam dźwięk przychodzącego sms'a. Spojrzałam na zegarek 3.45. Kogo pogięło, żeby o tej godzinie pisać...? Odpowiedź jest oczywiście prosta... Sebastian
''Przepraszam, że budzę, ale nie mogę spać. Cały czas mam w głowie, że jutro wyjeżdżasz. Na prawdę musisz? :'(''
Nie wiedziałam że taką przykrość sprawia mu mój wyjazd. Sama nie chce ich zostawiać, będę tęsknić, ale co mam zrobić, chce schudnąć.
"Ruszaj dupsko i za 15 minut się widzimy w połowie drogi ;)''
Długo nie musiałam czekać na odpowiedź. '' Wariatka :D''
Wstałam szybko z łóżka ubrałam się w jakieś jeansy i ciepłą bluzę. Wyszłam po cichu z domu i udałam się w stronę przyjaciela. Jak zawsze zdążyłam dojść do samej kamienicy, a Seby nigdzie nie było.
Po jakiś 10 minutach zjawił się w końcu.
- Tak wiem, jestem strasznie wolny. A teraz chodź. - powiedział
- Gdzie znowu ?
- Po piwo.
Wolałam już nie komentować. Doszliśmy dość szybko, kupiliśmy to co potrzeba i poszliśmy do parku. Odpaliliśmy fajki, otworzyliśmy piwo i siedzieliśmy jak zawsze.
- Na serio musisz wyjechać?
- Nie muszę, ale chce.
- Ale po co ci to? Dlaczego nas zostawiasz?
- Bo chce być chuda. Dobrze wiesz, że nie chce was zostawiać, ale nie mam innego wyjścia. Zrozum mnie.
- Wiesz, że będę bardzo tęsknić? Tak samo jak inni, a może nawet bardziej.
- Wiem. Ja też będę tęsknić. Postaram się przebyć cały obóz jak najszybciej się da i wrócę. Będziemy pisać, dzwonić do siebie codziennie. Obiecuję
- Nie masz innego wyjścia. Nawet jak nie będziesz chciała gadać ze mną to ja i tak będę dzwonić. Jesteś na to skazana.
- Niestety tak. Ale nie martw się, jakoś to będzie. Damy rade.
- Kto inny jak nie my ?
- No w końcu gadasz normalnie. Mam nadzieje, że jutro idziesz ze mną na pociąg?
- Jasne, że idę. Dobra koniec tego tematu. Ej a właśnie jak tam twój wielbiciel?
- A wiesz, że ostatnio na szczęście się do mnie nie odzywał, nigdzie go nie widziałam, ani nie słyszałam nic o nim.
- No to o tyle dobrze.Poczekaj bo chyba telefon mi dzwoni... Mama... Hallo... Z Agą... No za chwilę... Przecież nic się nie stanie... No dobra już... Narazie... Matka się wystraszyła, że mnie nie ma w chacie.
- Dobra to chodź, wracamy już.
- Czekaj, ale najpierw mnie jeszcze porządnie przytul.
Podeszłam do chłopaka i mocno go przytuliłam. Staliśmy tak przez jakieś 10 minut. Zauważyła, że ostatnio Sebastian zrobił się bardziej uczuciowy, niż wcześniej. Ciekawe co się z nim dzieje. Może się zakochał.
Po chwili poszliśmy już w stronę domów. Zapaliłam jeszcze i poszłam spać.
Przeklęty budzik zadzwonił równo o 9. Powoli wstałam, zeszłam na dół. Mama już nie spała, robiła w kuchni śniadanie. W naszym domu to bardzo rzadki widok. Usiadłam za blatem i czekałam, aż coś powie.
- Tu już masz usmażone naleśniki z jagodami, a sok masz w lodówce.
Zdziwiłam się trochę, ale nic nie mówiłam. Nalałam sobie soku do szklanki i usiadłam ponownie na to samo miejsce.
Mama się cieszy, że wyjeżdżam czy może chce mnie jakoś pożegnać? Zachowuje się bardzo dziwnie, jest taka radosna, cały czas się do mnie uśmiecha, nuci jakąś piosenkę pod nosem... o co tutaj chodzi ?
Nie będę się chyba nad tym zastanawiać, bo nie chce poznać odpowiedzi. Po chwili przyszedł tata, po jego minie stwierdzam, że też zdziwił się tym co zobaczył.
Zjadłam naleśniki i poszłam do siebie do pokoju. Sprawdziłam czy mam wszystko spakowałam, z tego co wiem to tak. Schowałam jeszcze papierosy, które wcześniej sobie kupiłam.
Na zegarku była dopiero 9.45, więc do pociągu zostały mi ponad 2,5 godziny. Pójdę na godzinkę przyjaciół i pożegnam się z ciocią i resztą. Ubrałam się w jakieś luźne ubrania i wyszłam z domu. Odpaliłam fajkę, włożyłam słuchawki w uszy i poszłam przed siebie. Szybko doszłam, weszłam do mieszkania. Przywitałam się z każdym.
- No to co mała, za ile wyjeżdżasz? - spytała ciocia
- Za jakieś 2 godziny. Przyszłam na chwilę pożegnać się i spadam.
- Ale my chyba idziemy odprowadzić cię tak ?- odezwała się Dominika pokazując na siebie i Sebe.
- No tak. Ale za chwile i tak musimy iść.
Posiedziałam jeszcze jakieś 30 minut i poszliśmy do mnie. Jeszcze raz sprawdziłam czy wszystko mam, wykąpałam się szybko, ubrałam się w jeansy i koszule. Została godzinka do odjazdu pociągu. Pożegnałam się z rodzicami i pojechałam z przyjaciółmi wcześniej zamówioną taksówką.
Już zaczęłam się denerwować. Dotarliśmy na dworzec i jeszcze przed wejściem zapaliliśmy papierosa. Przyjaciele starali się jakoś mnie pocieszyć, ale to nic nie dawało. Znalazłam odpowiedni peron i czekałam na przyjazd pociągu. Jakieś 15 minut przed planowanym odjazdem podjechał pociąg. Serce biło mi jak oszalałe.
- Dobra ja już nie chce tam jechać. - powiedziałam
- Teraz już nie wymyślaj. Skoro już tutaj jesteś to nie uciekniesz.- odpowiedziała mi Domi
- Przytulcie mnie
Postaliśmy chwile i musieliśmy już wejść do wagonu. Odnalazłam odpowiedni przedział i miejsce. W moim przedziale jeszcze nikogo nie było. Sebastian położył mi walizkę na półkę. Za chwile miał być odjazd. Łzy popłynęły mi mimowolnie. Przytuliłam się szybko do Dominiki.
- Będę za tobą tęsknić - szepnęłam
- Ja za tobą też - odpowiedziała mi mocniej mnie przytuliła - zostawię was. Pożegnajcie się. - dodała jeszcze a łzy również jej spłynęły i wyszła.
Spojrzałam na Sebę, a on mocno się do mnie przytulił. Staliśmy tak dłuższy czas.
- Wiedz, że będę cały czas o tobie myślał i tęsknił. Pisz do mnie o każdej porze, dzwoń. Zawsze jestem do twojej dyspozycji.
- Ja też będę tęsknić, każdego dnia będę pisać. A ty pilnuj mojej Domi.
Przytuliliśmy się, pocałowałam chłopaka w policzek i wyszedł.
Postałam chwile w przedziale, ogarnęłam się i wyszłam na korytarz do okna. Przyjaciele stali i czekali. Pociąg ruszył, a ja stałam i machałam ze łzami w oczach. Mam nadzieję, że szybko wrócę.