... całująca się Sandra z jakimś obcym kolesiem to nie jest miły widok.
- Widzisz to samo co ja ? -spytałam
- Niestety tak. Ej masz telefon ?
- No mam a co ?
- No jak to co... Zrobimy im zdjęcie.
Wyciągnęłam szybko telefon z torebki i zrobiłam kilka zdjęć. Postanowiłyśmy, że pójdziemy po Sebastiana, aby on też to zobaczył.
Domi została na tarasie pilnując, żeby nigdzie nie poszli, a ja udałam się do środka. Chłopak stał przy stoiku z napojami. Chwyciłam go za rękę, powiedziałam na szybko, że musi coś zobaczyć i poszliśmy na zewnątrz. Akurat trafiliśmy na moment jak kończyli się już całować. Na szczęście nas nie zauważyli i gdzieś poszli.
Nie chcieliśmy iść za nimi, dużo już widzieliśmy.
Każdy z nas stracił już humor na resztę nocy. Za bardzo nie chciało nam się już siedzieć. Pożegnaliśmy się z Adamem i ruszyliśmy powolnym krokiem w stronę domu przyjaciół. Gdy weszliśmy do mieszkania było przed 4 nad ranem. Wszyscy już spali co było oczywiste.
Ja szybko wzięłam jakąś bluzkę i spodenki od Dominiki i udałam się do łazienki. Zmyłam makijaż i się przebrałam. Następna poszła przyjaciółka, a ja zostałam sama z Sebą.
- Co dzisiaj też śpisz ze mną ? - spytał
- Tak tak jasne i co jeszcze - zaśmiałam się
- A co nie lubisz ze mną spać ?
- Nie zostawię Domi samej, jeszcze się obrazi.
- Mogę się założyć, że za chwilę poprosi cię, żebyś spała ze mną.
- Dlaczego niby?
- Na chwilę się nie odzywaj, a usłyszysz.
Spróbowałam coś usłyszeć i udało mi się. Z łazienki można było usłyszeć odgłosy, że ktoś wymiotuje.
- Ehh jak zawsze przesadziła. Idę do niej, a ty skombinuj mi fajkę. - powiedziałam
Weszłam powoli do łazienki i zobaczyłam pochyloną nad toaletą przyjaciółkę z rozmazanym makijażem i łzami w oczach. Podeszłam do niej i lekko ją przytuliłam.
- Pomożesz mi się rozebrać ? - spytała
- Jasne, że tak. A już nie będziesz wymiotować ?
- Chwilowo nie.
Nie zastanawiając się dłużej pomogłam jej się przebrać i zmyłam rozmazany makijaż.
- A i jeszcze coś. Zaniesiesz mi jakąś miskę do pokoju koło łóżka? -przytaknęłam tylko głową na co ona dalej kontynuowała swoją wypowiedź - a i możesz spać dzisiaj z Sebą ?
- No ok. Chcesz fajkę albo coś do picia ?
- Nie chce bo będzie gorzej.
- Dobra to ja ci zaniosę miskę i chodź do nas.
Nie usłyszałam odpowiedzi i wyszłam z łazienki. Postawiłam miskę koło łóżka i spojrzałam się znacząco na przyjaciela, który leżał na swoim łóżku. On tylko poklepał miejsce obok siebie. Zaśmiałam się lekko i usiadłam koło niego. Ten dał mi fajkę i mogłam w spokoju zapalić.
- Ehhh ale ja mam ciężkie życie - westchnął Seba
- Dlaczego niby ? Wymyślasz
- Po każdej imprezie nie mogę się w spokoju wyspać bo zawsze śpię z jakąś laską.
- Jak chcesz to za chwilę możesz spać na podłodze, tam będziesz sam.
- Nie no coś ty. Z tobą mogę zawsze spać.
- Tak tak jasne - udawałam obrażoną - to którą laską już jestem w twoim łóżku ? Skoro mówisz, że zawsze.
- Jak się policzy wszystkie to... yyy pierwszą
Zaśmiałam się i w tym momencie przyszła do nas przyjaciółka. Nie wygląda najlepiej. Położyła się na łóżku z głową zwisającą w dół i próbowała zasnąć.
My jeszcze trochę posiedzieliśmy i też się położyliśmy. Specjalnie, aby zrobić na złość Sebastianowi, położyłam się odwrócona do niego plecami, a nie tak jak zawsze.
- Ej a tobie co ?
- Przecież nic, idę spać
- A i tak się do ciebie przytulę.
Nie zdążyłam nawet zareagować, a ręka przyjaciela już leżała na moim boku. Westchnęłam tylko lekko i postanowiłam na to nie reagować. Byłam tak zmęczona, że szybko zasnęłam.
Po kilku godzinach obudziło mnie szczekanie psa. Otworzyłam lekko oczy i spojrzałam na zegarek, 7.15. Czy ten pies nie ma co robić o tej godzinie...
Nie byłam jedyną osobą, która się obudziła. Z drugiego pokoju wyszła ciocia.
- No no widzę, że impreza się udała.- szepnęła cicho i wskazała na miskę koło Domi
- Było nawet fajnie, nie licząc jednego małego szczegółu. Później wszystko opowiem, a teraz wyjdę z psem. Wstałam po cichu, założyłam jakąś męską bluzę i zabrałam psa. Na szczęście o tej porze nikogo nie ma. Jak się domyślałam, wyglądam jak jakiś potwór. Pies załatwił swoje potrzeby i wróciliśmy na górę.
Weszłam i zdążyłam zauważyć, że drzwi od drugiego pokoju są zamknięte, czyli ciocia poszła z powrotem spać. Spojrzałam na przyjaciół i zaśmiałam się po cichu. Wyglądali przekomicznie, a zwłaszcza dziewczyna, która miała głowę prawie w samej misce. Zrobiłam im szybko zdjęcia (tak na pamiątkę), poprawiłam przyjaciółkę na łóżku, aby nie spadał i sama również się położyłam.
- Moje ramię czeka, abyś się na nie położyła. - słysząc głos chłopaka, aż podskoczyłam, myślałam, że śpi
- Głupku nie strasz mnie.
Chłopak się tylko zaśmiał, a ja przytuliłam się do niego i mogłam iść spać dalej.
- Aga. Obudź się, dalej wstawaj. - usłyszałam szept Seby
- Zostaw. Ja nie wstaje.
- Ej Aga, ale jest już 14. Tylko my jeszcze nie wstaliśmy.
Jakoś udało mi się podnieść mój tyłek z łóżka. Poszłam od razu do łazienki, a następnie do kuchni się napić.
Wszyscy zebrali się w drugim pokoju. Posiedzieliśmy i opowiedzieliśmy co działo się na imprezie.
- A właśnie miałam pokazać pewne zdjęcie z wczoraj - powiedziałam i poszłam po telefon.
Pokazałam cioci i wujowi zdjęcie. Nie mogli uwierzyć w to co zobaczyli. Wszyscy razem postanowiliśmy, że nasz trójka pójdzie dzisiaj do Dawida i wszystko mu powiemy.
Nie chce, żeby on cierpiał, bo jest moim przyjacielem, bardzo go lubię i nie chce, żeby Sandra go oszukiwała.
Około 16 rodzeństwo już się ogarnęło i mogliśmy iść do mnie.
Moich rodziców nie było w domu, z tego co się dowiedziałam z karteczki, którą mama zostawiła są u jakiś znajomych.
Wszyscy poszliśmy do mojego pokoju. Wybrałam jakieś ubrania i poszłam do łazienki się wykąpać.
Po jakiś 25 minutach wyszłam odświeżona i pełna energii. Jednak w pokoju nikogo nie było. Zeszłam na dół, też nic. Domyśliłam się, że muszą być na tarasie i palą. Tak jak myślałam, tak było. Również zapaliłam i już mogliśmy iść.
Pierwsze co udaliśmy się do domu Dawida, nie było go. Czyli musi być w parku.
Zobaczyliśmy go jak siedział na ławeczce z kilkoma osobami. Podeszliśmy i normalnie się przywitaliśmy ze wszystkimi.
- Ej Dawid jest spawa. Aga chce z tobą pogadać - zaczęła Domi
- Ale czemu ja ? - spytałam
- Dalej idź i nie marudź.
Odeszliśmy z chłopakiem trochę na bok.
- Dobra, więc jak udał się wczorajszy wieczór z Sandrą.
- Jak ? Przecież ona wczoraj nie mogła do mnie przyjść, bo starzy jej nie pozwolili.
- Serio ? I ty w to wierzysz ? Przecież jej starzy nic jej nie powiedzą bo ona i tak ma to gdzieś.
- Ej, ale o co ci chodzi tak dokładniej ?
- Nie będę ci tłumaczyć tylko sam zobacz. - opowiedziałam i pokazałam mu zdjęcia
- Skąd ty to masz?
- Zrobiłam te zdjęcia wczoraj na imprezie u takiego jednego kolesia.
- Ale jak to ? Gdzie wy wczoraj byliście ?
- Ja, Seba i Domi byliśmy w klubie, a później poszliśmy z nowo poznanym kolesiem do jego znajomego i tam zobaczyliśmy Sandrę jak się całuje z jakimś kolesiem. Mieliście iść z nami, ale ona stwierdziła, że wy chcecie spędzić ten wieczór sami u ciebie.
- Mi ona powiedziała, że źle się czuje i się nie spotkamy, a o tym, że wy idziecie na imprezę nic nie wiedziałem. Dobra nie ważne pójdę później do niej i pogadam z nią, nie chce mi się teraz nawet na nią patrzeć.
Pogadaliśmy jeszcze chwilę i wróciliśmy do reszty ekipy.
Wszyscy razem postanowiliśmy, że pójdziemy z Dawidem, aby go wspierać i zobaczyć jak to wszystko wyjdzie. Obgadaliśmy jeszcze naszą dzisiejszą imprezę. Praktycznie nic jeszcze nie było kupione, nawet się nie złożyliśmy.
Postanowiliśmy, że załatwimy to od razu. Każdy skoczył do domu po pieniądze. Po 30 minutach znowu spotkaliśmy się w parku.
- A więc tak. Robimy tak, że każdy kupuje sobie paczkę fajek, a za resztę pieniędzy kupujemy browary i jakieś jedzenie. Ok ? - zaproponował Patryk.
Wszyscy się zgodzili.
- No to ile kasy mamy na co ? Składka na wszystko nie licząc fajek po ile ? - spytałam
- Jest nas tutaj 5, więc może po 50 zł. Czyli będzie 250 i 50 z tego wydamy na jakieś jedzenie. Ok ? - odpowiedziała Domi.
Wszyscy ponownie przytaknęli.
- Dobra, więc dajecie mi i Domi 50 zł i my idziemy po jedzenie. A wy idziecie po browary.
- Spoko. Macie tutaj zapasowy klucz do mnie do chaty, rodziców i tak nie ma już. - odpowiedział Patryk i podał mi klucz z dziwnym breloczkiem.
Podzieliliśmy się kasą i rozeszliśmy.
Najpierw poszłyśmy do Tesco, Polo i Biedronki, a na końcu do cukierni po jakieś ciastka czy coś. Około 18 doszliśmy do domu przyjaciela. Nikogo jeszcze nie było, więc weszłyśmy same.
W środku jak zawsze było posprzątane. Zaniosłyśmy wszystko do kuchni i wróciłyśmy do salony. Jeszcze nic nie rozkładałyśmy, bo nie warto skoro ma leżeć kilka godzin, skoro impreza ma się zacząć o 21.
Po jakiś 20 minutach przyszli chłopacy. Przynieśli dość dużo piwa i wstawili wszystko do lodówki, o dziwo zmieścili wszystko.
- To co teraz robimy ? - spytałam
- Idziemy do Sandry, a potem każdy do siebie do chaty, żeby się przygotować. - powiedział Dawid
- A kupiliście już sobie fajki ?
- Nie. Możemy iść teraz w drodze do niej.
Zgodziliśmy się i mogliśmy iść. Chłopacy poszli przodem, a my trochę z tyłu, bo Domi bardzo chciała ze mną o czymś pogadać.
- Kiedy wyjeżdżasz ? - spytała od razu
- W poniedziałek. A czemu pytasz?
- Jesteś pewna, że chcesz wyjechać ?
- Chce być chuda, więc raczej chce jechać.
- Nie chce, żebyś wyjeżdżała.
- Przecież wrócę. Nie martw się.
- A jak poznasz tam kogoś i zapomnisz o nas?- nigdy jeszcze nie widziałam jej takiej smutnej
- Nigdy o was nie zapomnę, przecież dobrze wiesz, a zwłaszcza o tobie. Na pewno kogoś tam poznam, ale nikt nie będzie ważniejszy od was. Obiecuję
Zatrzymałyśmy się i przytuliłyśmy. Nigdy się tak mocno nie przytulałyśmy.
- No a teraz nie smutaj. Dzisiaj jest impreza i mamy się dobrze bawić.
- Ok. Dobra idziemy do chłopaków.
Podeszłyśmy szybko do nich i przyłączyliśmy się do rozmowy.
Skierowaliśmy się w stronę parku, do sklepu. Każdy kupił sobie to co chciał i poszliśmy do Sandry.
Weszliśmy wszyscy razem do mieszkania dziewczyny, jak zawsze siedziała w pokoju. Gdy nas zobaczyła bardzo się ucieszyła i chciała pocałować chłopaka, jednak ten odwrócił głowę.Cała akcja potoczyła się dość szybko.
-----------------------------------------------------------------------------------
Miało być trochę inaczej, ale jakoś nie mam weny.
Pozdrawiam Kro pa :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz