Następny dzień i znowu to samo. Obiecuję, że kiedyś wyrzucę ten budzik przez okno. Dopiero środa, jeszcze trochę i koniec. Nudzą mnie już te wszystkie dni, nic się nie dzieję.
Tak jak każdego dnia, kąpiel, ubieranie, śniadanie i wyjście. Ekipa zebrała się przed kamienicą Domi i Seby. Tak jak każdego dnia poszliśmy zapalić i na lekcje. Dzisiaj jednak było coś dziwnego, Sebastian był jakiś nieobecny, cały czas o czymś intensywnie myślał i przez cały czas się nie odzywał. Postanowiłam, że później z nim o tym pogadać. W szkole tak jak od miesiąca oglądaliśmy filmy. Dzisiaj cała szkoła została zwolniona o 13.
Wszyscy już czekali na mnie i na Domi przed wejściem do szkoły.
- No to zapraszam na piwo. Ktoś chętny ? - zaproponowałam
- Ja - odpowiedziała równo Domi, Sandra, Dawid i Patryk
- A co z resztą ? - Każdy zaczął się jakoś wykręcać. - Dobra jak nie to nie, więcej razy nie zaproponuję. A ty Seba?
- E co? - otrząsnął się z przemyśleń chłopak
- Idziesz na browara ?
- No spoko mogę iść.
Dziwne nigdy jeszcze się tak nie zachowywał, zobaczymy później. Doszliśmy do sklepu niedaleko ''naszego'' parku, dałam Sebastianowi kasę bo tylko jemu sprzedadzą. Poczekaliśmy chwilę, aż wróci i poszliśmy usiąść na ławeczki, gdzie chodzi zawsze mało osób.
- Mam taki pomysł. Na rozpoczęcie wakacji robimy imprezę u mnie w chacie. Rodziców i tak nie będzie. - zaproponował Patryk.
- No spoko. Musimy ogarnąć kasę i ekipę czy robimy tylko w naszym towarzystwie? - dopytywała się Czarna
- Kasa to później. Myślałem nad tym, żeby zaprosić kilka osób z naszej szkoły jeszcze.
- No ok. A kiedy dokładnie?
- W piątek jest zakończenie to najlepiej w sobotę.
Pogadaliśmy jeszcze trochę i równo o 16 rozeszliśmy się. Umówiłam się jeszcze na później z Domi.
Wróciłam do domu i jak zawsze siedziałam sama. Rodzice jeszcze w pracy. Zjadłam coś i weszłam na mamy laptopa, aby dowiedzieć się coś więcej o tym obozie. Najpierw sprawdziłam historię i od razu znalazłam. Z tego co zauważyłam, mama często odwiedzała ich stronkę, nawet dzisiaj rano.
Przeczytałam podstawowe informacje i nic nowego się nie dowiedziałam, było wszystko to co już mówiła mi moja rodzicielka.
Nie chciało mi się już tego czytać, więc chwyciłam za fajki, telefon i wyszłam z domu. Poszłam oczywiście do mojej przyjaciółki.
Weszłam na górę i zadzwoniłam do drzwi. Otworzyła mi ciocia, przywitałam się i weszłam do środka.
- Jest Dominika?
- Nie ma jej, ani Sebastiana. Jeszcze nie wrócili ze szkoły.
- Aha. No ok
- Zaczekaj na nich jak chcesz
- No zaczekam. Chcesz zapalić ciocia ?
- Jak masz to zawsze chętnie - zaśmiała się ciocia
Poczęstowałam i sama również zapaliłam.
Jak zawsze nasza rozmowa tak się rozkręciła, że nie było końca, nawet nie wiem kiedy ten czas tak szybko zleciał. Gdy się obejrzałam była już 21 a przyszłam o 17. Moich przyjaciół jeszcze nie było. Nigdy tak długo nie wracali do domu, a zwłaszcza chłopak, on był punktualny.
Ich mama również zaczęła się martwić. Specjalnie, aby ją uspokoić chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do Domi.
Po kilku sygnałach w końcu odebrała.
[A] - No gdzie wy jesteście ? Siedzę u Ciebie od kilku godzin.
[D] - Przyjdź szybko do naszego parku.
[A] - A co się stało?
[D] - Seba się napił i nie mogę mu przemówić, żebyśmy już wrócili do domu.
[A] - Dobra już idę
[D] - Pośpiesz się
Zakończyłam połączenie i spojrzałam od razu na ciocie, widziałam po niej, że bardzo się wystraszyła.
Podeszłam do niej i ją przytuliłam.
- Nie bój się ciocia, przecież wszystko jest dobrze. Seba tylko trochę wypił. Za chwilę ich przyprowadzę.
- A Dominika coś piła ? - spytała od razu
- Nie nic nie piła. Dobra ja lecę po nich szybko. Wezmę tylko klucz, a ty się zaklucz. Jak ich znajdę to napiszę sms'a.
Do parku nie było daleko więc szybko dobiegłam. Napisałam, że wszystko jest ok i podeszłam do tej dwójki.
- Jestem. Dominika biegnij do mamy do domu, żeby się nie martwiła, a ja zajmę się Sebą. - powiedziałam od razu
- Ja go nie zostawię. - zaczęła przyjaciółka
- Proszę idź, dam radę. Trzymaj klucz, za chwilę będziemy, a jak nie dam sobie rady to do ciebie zadzwonię.
Dziewczyna już nic więcej nie odpowiedziała tylko pobiegła w stronę kamienicy.
Ja od razu usiadłam kogo przyjaciela i go przytuliłam. Wiedziałam, że coś musiało się stać, inaczej by nie pił tak dużo.
- Dalej chodź idziemy do domu. - zaczęłam
- Nie mogę.
- Dalej chodź.
- Pójdę pod jednym warunkiem.
- Jakim ?
- Zostajesz dzisiaj ze mną.
- Seba nie wygłupiaj się, wiesz że nie mogę
- No to zostaję tutaj.
- Jakie z ciebie dziecko. Dobra zostanę, a teraz chodź.
Chłopak już nie stawiał sprzeciwów i wstał z ławeczki. Mimo, że dużo wypił to dobrze się trzymał na nogach i szedł prosto. Napisałam jeszcze wiadomość do mamy, że wrócę rano bo zostaję u Domi. Odpisała mi tylko żebym na pewno przed szkołą jeszcze przyszła.
Wróciliśmy do domu. Chłopak od razu się rozebrał i położył w swoim łóżku.
- Ej a ty kładziesz się ze mną. - zawołał mnie gdy miałam już iść do innego pokoju.
- Tak wiem. Teraz idę zapalić, przebiorę się i przyjdę.
- To ja też idę zapalić - odpowiedział i wstał z łóżka
Wyglądał już lepiej niż wcześniej. Spaliliśmy po fajce i ja poszłam się przebrać w spodenki i bluzkę, którą dostałam od przyjaciółki.
Położyłam się obok Sebastiana, który już po woli zasypiał. Ten objął mnie ramieniem i przytulił do siebie, tak że moja głowa leżała na jego nagiej klatce piersiowej.
- Nigdy mnie nie zostawiaj. - usłyszałam lekki szept przyjaciela - nigdy
Nic nie odpowiedziałam, bo tak szczerze nie wiedziałam co. Po kilku minutach zauważyłam, że już oddycha równomiernie, czyli śpi. Teraz i ja mogłam spokojnie zasnąć. Tak też się stało.
---------------------------------------------------------------------------------------
Komentujcie! Mam nadzieję, że się spodoba. :)
Pozdrawiam ;D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz