wtorek, 1 października 2013

Rozdział 3

Nienawidzę tego dźwięku, budzik w moim telefonie zaczął  już dzwonić, czyli jest już 6.30. Zerwałam się szybko z łóżka, aby wyłączyć dzwoniące ustrojstwo, żeby nie obudzić Sebastiana. Niestety nie udało mi się, ponieważ przyjaciel już nie spał.
- Przepraszam, że cię obudziłam. - powiedziałam cicho 
- Nic nie szkodzi i tak już nie spałem. 
- To dlaczego mnie nie obudziłeś ? 
- Po co ? Tak fajnie wyglądasz jak śpisz, jesteś taka spokojna - zażartował chłopak 
- Oj tam czepiasz się.  Dobra muszę spadać do chaty. Idziesz ze mną ? 
- No ok, odprowadzę cię. 
Przebraliśmy się i po cichu wyszliśmy z mieszkania. Pierwsze jak wyszliśmy z kamienicy, od razu zapaliliśmy papierosa i ruszyliśmy na spokojnie w stronę mojego domu. Widziałam po minie przyjaciela, że coś go dręczy, postanowiłam, że później z nim o tym porozmawiam. Większość drogi przeszliśmy w milczeniu, nie wiem dlaczego, ale jakoś nie mieliśmy tematu.
- Mama jeszcze jest w domu- powiedziałam gdy doszliśmy
- To ja już pójdę. Widzimy się za godzinę
- Nie. Chodź do środka. Pogadam z mamą i zostanę dzisiaj w domu, spędzimy trochę czasu sami.
- Nie chce, żebyś się kłóciła czasami z mamą.
- E tam. Koniec roku jest to powinna mi pozwolić. Dalej nie marudź i chodź. - odpowiedziałam i pociągnęłam go za rękę, aby wszedł.
Tak jak się spodziewałam, mama gdy zobaczyła Sebastiana była zdziwiona, ale to norma. Pogadałam z nią i bez jakiegoś sprzeciwu zgodziła się, abym została, a sama pojechała do pracy.
Razem z przyjacielem poszliśmy do kuchni, zrobić sobie śniadanie.
Postanowiliśmy, że dzisiaj zrobimy sobie dzień filmowy. Rozsiedliśmy się na kanapie w salonie. Włączyliśmy pierwszy lepszy film i skupiliśmy się na oglądaniu.
Po około godzinie nie wytrzymałam i postanowiłam podjąć rozmowę.
- Seba ? - zaczęłam niepewnie
- Tak ?
- Dlaczego wczoraj tak się upiłeś ?
- Nieważne. Chwila słabości.
- No weź powiedz mi. Przecież wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć.
- Chodzi o to głównie, że nie chce, żebyś wyjeżdżała. Pojedziesz tam, poznasz kogoś i zapomnisz o nas, o mnie.
- Sebastian no coś ty... Przecież ja wyjeżdżam tylko na trochę i nigdy o tobie nie zapomnę.
- Jasne, każdy tak mówi.
- Ale ja nie jestem jak każdy. - zaczęłam się bronić i przytuliłam lekko do przyjaciela
- Tak wiem, ale powiedz mi tak szczerze po co chcesz tam jechać ?
- Bo chce schudnąć. Nie podobam się sobie i chce to zmienić.
- Weź już nie przesadzaj.
- Nie chce się z tobą kłócić. Proszę daj mi wyjechać, przecież wrócę. Obiecuję, że będziemy codziennie pisać i dzwonić do siebie.
Już nie usłyszałam, żadnej innej odpowiedzi, ponieważ chłopak przytulił mnie mocno i kiwnął głową na zgodę, na co ja lekko się uśmiechnęłam. Wróciliśmy do dalszego oglądania filmu.
Nawet nie wiem kiedy zasnęłam, gdy się obudziłam leżałam obok Seby w moim pokoju. Zegar, który wisi na ścianie wskazywał już na 14.15. Dość długo pospaliśmy.
Chciałam jakoś powoli wyjść z łóżka i udać się do łazienki. Niestety nie udało mi się.
- O już wstałaś - na dźwięk jego głosu, aż podskoczyłam - hehe nie bój się
- Nie strasz mnie, głupku.
- Tylko nie głupku.
- Oj tam. Jesteś głodny ? Może zamówimy pizze.
- Jak dla mnie może być, ale najpierw chodź zapalić.
Zamówiłam szybko pizzę w naszej ulubionej pizzerii i poszłam na taras gdzie czekał już przyjaciel. Odpaliłam papierosa i delektowałam się wyraźnie miętowym smakiem.
Po kilku minutach wróciliśmy do środka, włączyliśmy muzykę. Gadaliśmy o wszystkim i o niczym jak zawsze. Powróciliśmy do tematu obozu, ale tym razem na luzie jak to wszystko będzie wyglądało i czy daje jakieś efekty.
Muszę powiedzieć reszcie ekipy o tym, że wyjeżdżam, ale nie mogą wiedzieć gdzie. To musi być niespodzianka.
Po jakiś 30 minutach przyjechało nasze jedzenie. Wszystko zjedliśmy ze smakiem i postanowiliśmy iść się przejść do naszego parku, gdzie na pewno są już wszyscy. Przebrałam się i mogliśmy iść.
Droga zleciała nam szybko tak jak zawsze w jego towarzystwie.
- Noo są i nasze zguby - zawołała już z daleka Sandra
- Małe wagary na koniec roku. - odpowiedziałam z uśmiechem
Przywitałam się z każdym i zaczęła się ponowna rozmowa o imprezie i wakacjach.
- Ej słuchajcie muszę wam coś powiedzieć - zaczęłam, a oczy wszystkich zwróciły się w moją stronę
- No co jest ?
- Wyjeżdżam - przeszłam od razu do rzeczy
- Jak ? Gdzie ? - dopytywała Domi
- Nad morze do mojej cioci na 2 miesiące albo mniej jeszcze nie wiem
- Po co ? - dopytywali inni
- Moja mama stwierdziła, że muszę wyjechać bo ma za dużo problemów ze mną i może wtedy się uspokoję.
Wszyscy spojrzeli się na mnie jak na debila, a ja nie wiedziałam czy mi uwierzą.
- A może można z nią jeszcze pogadać? - odpowiedziała Sandra po długiej ciszy
- Nie da się. Nawet ja próbowałem dzisiaj - postanowił mi pomóc Seba
- A ty od kiedy wiesz o wszystkim ?
- Dzisiaj rano się dowiedziałem
- No to jak ty jej nie przekonałeś to już nikt. No najwyżej odwiedzimy cię tam i będziemy w kontakcie.
- Ale nie ma co się martwić jeszcze mamy półtora tygodnia.- ucięłam szybko rozmowę
Posiedzieliśmy w parku tak jak zawsze do wieczora i rozeszliśmy się do domów.
W domu zawsze to samo laptop, kąpiel i spać.
-----------------------------------------------------------------------------------------
Komentować, jeżeli  ktoś to czyta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz