piątek, 20 września 2013

Rozdział 1

Kolejny dzień i kolejna rutyna. Dzisiaj jest dopiero wtorek, a co dopiero myśleć o piątku. 
Rano wstaję i zawsze jest to samo. No, ale co się dziwić w końcu jest rok szkolny. Przez jeszcze 2 tygodnie. Mam nadzieję, że szybko to minie. Ogólnie w szkole i tak już nic nie robimy, ale muszę chodzić bo mama mi karze, a wolę się nie kłócić. 
Dzisiaj mam 7 lekcji i przez każdą z nich będziemy oglądać jakiś film. 
Wstałam, wykąpałam się, ubrałam, zjadłam śniadanie i spakowałam jakieś zeszyty.  Z domu wyszłam przed 8, a lekcje zaczynam o 9. Pierwsze co poszłam do Sandry, która mieszka niedaleko niedaleko mnie. Jak zawsze czekała na mnie przed kamienicą. Przywitałyśmy się i poszłyśmy po następnych przyjaciół. Udałyśmy się kawałek dalej po Dominikę i jej starszego brata Sebastiana. Z nimi też się przywitałam i mogliśmy iść dalej. 
Nie wierzę jak dużo zawsze nas idzie. Poszliśmy jeszcze po Dawida, czyli chłopaka Sandry, Kacpra, Patryka, Maćka, Olę, Bartka, Eryka i Norberta. Ogólnie idzie nas 12. 
Gdy już byliśmy wszyscy pierwsze co poszliśmy pomiędzy dwa stare budynki blisko naszej szkoły nazywane również ''palarnią''. Każdy przed szkołą zawsze idzie tutaj zapalić. Tak samo było tym razem. Gdy już przyszliśmy było około 10 osób. 
Wszyscy zapaliliśmy i akurat zdążyliśmy na czas. Akurat zadzwonił dzwonek. Każdy z nas poszedł do swojej klasy. Tylko ja z Dominiką byłam razem, a tak każdy był gdzieś indziej. Umówiliśmy się, że spotkamy się wszyscy przed szkołą dopiero po lekcjach. 
Tak jak wcześniej myślałam przez wszystkie lekcje oglądaliśmy filmy. Dobrze, że siedzę z Domi przynajmniej my się trochę powygłupiałyśmy i pośmiałyśmy nawet nie pamiętam jakie to były filmy. 
Wychodząc ze szkoły spotkałyśmy większość osób z naszej grupki bo niektórzy musieli jeszcze zostać w szkole. My jak zawsze poszliśmy zapalić, a później do parku niedaleko szkoły. 
- Ej Aga. Dalej opowiadaj wszystkim jak tam twój chłopak. - zaczęła Sandra
- Oj zamknij się. Przecież to nie jest mój chłopak.
- Już mnie zdradzasz ? Jak tak możesz ? - dołączył się oczywiście Patryk
- Nikogo nie zdradzam, bo nie mam kogo ani z kim... 
- No jak to kogo Patryczka z tym yyy Marcinem 
Marcin to chłopak z innej szkoły doczepił się do mnie i nie daje mi spokoju. Cały czas do mnie pisze, mimo tego że dawałam mu do zrozumienia, aby się odczepił ode mnie. 
- Aj dajcie spokój. Spadam do chaty. - ucięłam szybko rozmowę i wstałam z ławki
- Ej no Aga nie obrażaj się. No weeeź - prosił mnie Seba
- No spoko, ale serio muszę iść do domu, nie chce mieć kolejnej kłótni. Idzie ktoś też ? 
- Dobra to ja pójdę cię odprowadzić - odpowiedział Seba i ruszył w moją stronę/
Pożegnałam się jeszcze ze wszystkimi i mogliśmy iść. Szliśmy jak zawsze wolno, gadając o wszystkim i o niczym. Sebastian to jeden z chłopaków, któremu najbardziej ufam, mu mogę powiedzieć wszystko i wiem, że nikomu tego nie powie. 
Po drodze jeszcze zapaliliśmy i poszliśmy do mnie. Zaprosiłam przyjaciela do środka, ale nie chciał wejść czyli tak jak zawsze kiedy byli moi rodzice w domu. Pożegnaliśmy się i umówiliśmy, że później do mnie napisze. 
Weszłam do domu i jak zawsze nikogo nie było. Zjadałam jakiś obiad i poszłam do siebie do pokoju. Jedyne miejsce gdzie tylko ja mam władzę i mogę robić co chce. 
Włączyłam laptopa, muzykę na ful i odpłynęłam. Nie wiem czemu, ale ostatnio coraz więcej śpię. Obudziłam się koło 18. Mama przyszła do mnie do pokoju. 
 - Cześć Aga 
- No cześć. Co jest ? 
- Mam dla ciebie mały prezent. Nie wiem czy się ucieszysz, ale chce ci tylko pomóc.
- No dobra. Przejdź do rzeczy. 
- Od pewnego czasu zauważyłam, że przeszkadza ci twoja waga. Często mówiłaś, że chcesz schudnąć, ale brak ci motywacji. Poszukałam trochę w internecie i znalazłam obóz dla nastolatków. Sadziłam, że to jakaś bzdura, jak tani program telewizyjny, ale jednak nie. Zadzwoniłam do nich. Przesłali mi zdjęcia i opowiedzieli trochę więcej o tym.
- No i co wyszło z tego ? - zaciekawiła mnie mama
- Już ci mówię. Obóz trwa przez 2 miesiące lub dłużej albo krócej. Zależy od tego czy schudniesz szybciej czy potrzebujesz jeszcze więcej czasu. Wszystko odbywa się nad morzem, więc trochę daleko od nas. 
- A na czym to dokładniej polega.? 
- Dietetycy ustalają dietę dla ciebie, masz ćwiczenia na siłowni, basenie i świeżym powietrzu. Z tego co wiem jest już zapisane około 80 osób. A i dzielisz domek z 2 lub 3 innymi osobami. 
- Zapisałaś mnie ? 
- Wstępnie tak, ale to zależy od tego czy chcesz. Zastanów się i mi powiedz do 20 bo muszę zadzwonić tam. - dokończyła mama i wyszła z pokoju
I co ja mam teraz zrobić. Nie sądziłam, że będzie taka możliwość, abym pojechała gdzieś na taki obóz. Z jednej strony bardzo chce schudnąć i podobać się sobie i innym. A z drugiej strony 2 miesiące to dość długo, nie chce zostawiać przyjaciół na tak długi czas. Muszę z kimś o tym pogadać. 
Chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do Seby.

Rozmowa telefoniczna : 
[S] - No hej Aga. Co jest ? 
[A] - Jest sprawa. Możemy spotkać się za jakieś 15 minut w parku koło ciebie ? 
[S] - No ok. A coś się stało.? 
[A] - Opowiem ci wszystko jak się spotkamy. Tylko nie mów, że idziesz się spotkać ze mną.
[S] - Ok. To ja za chwilę wychodzę.
Nic już nie odpowiedziałam i zakończyłam połączenie. 

Chwyciłam za fajki i wyszłam z domu. Od razu zapaliłam i ruszyłam w stronę parku. 
Przejście zajęło mi jakieś 10 minut. Gdy doszłam na miejsce Sebastian już na mnie czekał. 
Zobaczył mnie z daleka i od razu podszedł. 
- No dalej opowiadaj. Co się stało? - zaczął
- Ale obiecaj, że nikomu nie powiesz...
- Marchewa przecież mnie znasz. Nikomu nie powiem.
- Obiecaj...
- Obiecuję. Więc ?
- Wyjeżdżam na 2 miesiące. - przeszłam od razu do rzeczy
- Jak ? Gdzie ? 
- No normalnie, nad morze na obóz.
- Jaki znowu obóz.? 
- Na obóz, żeby schudnąć chyba logiczne.
- Ty słyszysz co ty mówisz ? Schudnąć z czego ? 
- Z dupy wiesz. Masz zapal sobie może się uspokoisz - odpowiedziałam i podałam mu fajki, sama też zapaliłam
- Aga proszę nie jedź.
- Sebastian... Jest możliwość to chce spróbować.
- Ale żeby aż na 2 miesiące?
- Może będzie krócej. Zależy w jakim tempie mi pójdzie.
- No dobra, jak chcesz, wiem że cię nie zatrzymam. Ale obiecaj mi jedno. Codziennie będziesz do mnie dzwonić i pisać.
- Jasne, że tak. Nie wytrzymałabym bez tego. Ale reszta ekipy nie może wiedzieć gdzie wyjeżdżam i po co. To ma być niespodzianka. Ok ? 
- Ok. Ja się nie wygadam. A teraz chodź do mnie. Kupiłem piwo. Trzeba się napić na poprawę humoru. 
Nie zaprzeczałam tylko poszłam z przyjacielem. Doszliśmy szybko do jego kamienicy. Lubie do nich przychodzić, tutaj czuję się tak na luzie, jak członek rodziny i tak siebie traktujemy. 
Gdy tylko weszłam do mieszkania od razu podbiegł do mnie młodszy brak Sebastiana i mnie przytulił. Poszliśmy do pokoju, gdzie siedziała ''ciocia'' Magda, przywitałam się z nią i rozsiedliśmy się na sofie.
Zdążyłam wypić jedno piwo i już dzwoniła do mnie mama, że mam wrócić do domu. Jak zawsze pożegnałam się ze wszystkimi i ruszyłam w drogę powrotną, paląc papierosa. 
Od razu na przywitanie usłyszałam wołanie mamy.
- I co podjęłaś decyzję ?
- Tak. Ale jest warunek, że nikt, kompletnie nikt nie może wiedzieć gdzie tak na prawdę wyjeżdżam. 
- Czyli tak ? 
- Tak. Ale obiecaj, że nikt się nie dowie.
- Obiecuję
Po tych słowach wróciłam do pokoju, odrobiłam zadania domowe, wykąpałam się w mojej prywatnej łazience, do której nikt nie ma wstępu.  I poszłam spać z mętlikiem w głowie, nie jestem pewna co do tego czy powinnam, ale raz się żyję, a ja żyjąc chce być szczupła. 
Gdy już zasypiałam dostałam sms'a. Jak się domyślałam od Seby oczywiście 
''Dobranoc Marchewa. Śpij dobrze i do jutra. ;D'' odpisałam na szybko ''Dobranoc Sebi :) Wyśpij się bo jutro ciężki dzień. Kolorowych ;D''. I zasnęłam 

----------------------------------------------------------------------------------------------------
To na tyle.... Co sądzicie ? 
Dodałam dzisiaj linki zdjęć jak mniej więcej wygląda dom. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz